08 listopada 2013

konsystencję raczej wibracji. . .

Lecz nazajutrz rano dygotałem, zalewałem robaka i konałem w motelowym łóżku, z którego korzystała zaledwie parę minut, mogłem więc w tych pokrętnych i falujących okolicznościach najwyżej posłać obie walizki przez narzeczonego wdowy, krzepkiego i uczynnego kierowcę ciężarówki. Wyobrażałem sobie, jak Lo pokazuje Mary swe skarby... Niewątpliwie byłem odrobinę obłąkany i jeszcze na drugi dzień musiałem mieć konsystencję raczej wibracji niż ciała stałego(...)

Vladimir Nabokov (fragment powieści Lolita, 1955)
   
   
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz