Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balzac Honoré de. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balzac Honoré de. Pokaż wszystkie posty

15 lipca 2013

umarł już rzetelnie(...) – dalej, panowie, do stołu / zupa ostygnie. . .

   Ponieważ pani de Restaud oświadczyła, że chce czuwać przy ojcu, Eugeniusz zeszedł na dół, aby się nieco posilić. Stołownicy byli już w jadalni.
   – I cóż – spytał malarz – zdaje się, że będziemy mieli maleńkie śmierciorama na górze?
   – Karolu – odparł Eugeniusz – zdaje mi się, że mógłbyś sobie obrać mniej smutny przedmiot do żartów.
   – Nie można się już śmiać tutaj? – odparł malarz. – O cóż chodzi, skoro Bianchon powiada, że stary już nieprzytomny.
   – W takim razie – dorzucił urzędnik Muzeum – umrze tak, jak żył.
   – Ojciec umarł! – krzyknęła hrabina.
   Na ten straszliwy krzyk Sylwia, Rastignac i Bianchon wbiegli na górę i zastali panią de Restaud zemdloną. Doprowadziwszy ją do przytomności przenieśli do dorożki, która czekała na dole; Eugeniusz powierzył ją Teresie, zalecając, aby odwieziono hrabinę do pani de Nucingen.
   – Och, umarł już rzetelnie – rzekł Bianchon, schodząc na dół.
   – Dalej, panowie, do stołu – rzekła pani Vauquer – zupa ostygnie.
   Dwaj studenci usiedli obok siebie. – Co teraz czynić? – rzekł Eugeniusz do Bianchona.
   – Ano cóż? Zamknąłem mu oczy i ułożyłem, jak należy. Skoro lekarz miejski stwierdzi zgon, pójdziemy zrobić doniesienie, zaszyje się go w całun i pogrzebie. Cóż więcej robić?
(...)
   – Wypłataj figla tym hultajom – rzekł do Eugeniusza. – Idź kupić kawał gruntu na pięć lat na Père-Lachaise i zamów w kościele i w zakładzie pogrzebowym pogrzeb trzeciej klasy. Jeśli zięciowie i córki nie zechcą ci zwrócić, każesz wyryć na grobie:„Tu leży Goriot, ojciec hrabiny de Restaud i baronowej de Nucingen, pogrzebany kosztem dwóch studentów”.
(...)
Eugeniusz spojrzał na grób i pogrzebał w nim ostatnią swoją łzę młodzieńczą, ową łzę wydartą świętymi wzruszeniami czystego serca, jedną z tych łez, które padłszy na ziemię, tryskają promieniami aż w niebiosa. Skrzyżował ręce, wodził okiem po chmurach; widząc go tak zadumanym, Krzysztof zostawił go.
   Rastignac, zostawszy sam, postąpił kilka kroków w górę i ujrzał Paryż wijący się krętą linią wzdłuż obu brzegów Sekwany, gdzie zaczynały błyszczeć światła. Oczy jego uczepiły się niemal chciwie miejsca między placem Vendôme a kopułą Inwalidów, miejsca, gdzie żył ten wykwintny świat, do którego chciał się dostać. Objął ten brzęczący ul spojrzeniem, które wysysało zeń zawczasu wszystkie miody, i wyrzekł te dumne słowa:
– Teraz się spróbujemy!

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   

cokolwiek najgorszego mówiono by ci o świecie, wierz we wszystko!. . .

– Mój przyjacielu – rzekł Eugeniusz spojrzawszy na uśpionego starca. – Idź, krocz skromną drogą, do jakiej ograniczają się twoje pragnienia. Ja jestem w piekle i trzeba mi w nim zostać. Cokolwiek najgorszego mówiono by ci o świecie, wierz we wszystko! Nie ma Juwenala, który by zdołał odmalować jego ohydę pokrytą klejnotami i złotem.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   

tajemnicza, okryta zasłoną. . .

(...)im żywsza i szczersza jest miłość, tym bardziej powinna być tajemnicza, okryta zasłoną. Nie powierzajmy naszej tajemnicy nikomu.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   

14 lipca 2013

to upicie się przynosi mu zaszczyt. . .

   – W jej wieku! – wykrzyknęła kucharka pokazując swoją panią Wiktorynie.
   Pani Couture i jej pupilka, na której ramieniu spał Eugeniusz, zostały same. Chrapanie Krzysztofa rozlegało się w cichym domu i stanowiło kontrast ze spokojnym snem Eugeniusza, który spał tak wdzięcznie, jak dziecko. Szczęśliwa, że sobie może pozwolić na jeden z owych aktów miłosierdzia, w których wyrażają się wszystkie uczucia kobiety i który dawał jej bez winy uczuć serce młodego człowieka bijące na swoim, Wiktoryna miała w fizjonomii coś macierzyńsko-opiekuńczego, co jej dawało odcień dumy. Poprzez tysiąc myśli, które wznosiły się w jej sercu, przebijało burzliwe uczucie rozkoszy, pobudzone wymianą młodego i czystego ciepła.
   – Poczciwe, drogie dziecko! – rzekła pani Couture, ściskając jej rękę.
   Starsza dama podziwiała tę niewinną i bolesną twarzyczkę, na którą zstąpiła aureola szczęścia. Wiktoryna podobna była do owych naiwnych średniowiecznych malowideł, w których artysta zaniedbuje wszystkie akcesoria i skupia całą magię spokojnego i dumnego pędzla na twarzy, żółtej w tonie, w której wszelako niebo odbija się złotymi błyskami.
   – A przecież on nie wypił więcej niż dwa kieliszki, mamusiu – rzekła Wiktoryna, wodząc ręką po włosach Eugeniusza.
   – Ba, gdyby to był hulaka, moje dziecko, byłby zniósł wino jak inni. To upicie się przynosi mu zaszczyt.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   


list jest duszą. . .

List jest duszą, jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatsze skarby miłości.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   
   

13 lipca 2013

trwałego szczęścia. . .

(...)całuje Cię w czoło (...) chciałaby Ci udzielić tym pocałunkiem trwałego szczęścia.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   
 

narzędzi, którymi ryje się tutaj ziemię. . .

Umiałbym jeść suchy chleb, pić wodę, przymierać głodem w potrzebie; ale nie mogę się obejść bez narzędzi, którymi ryje się tutaj ziemię.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   
 

nienawiść była w proporcji. . .

Nienawiść była w proporcji nie do jej miłości, ale do zawiedzionych nadziei.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   
 

kupony próżności. . .

Być może, niektórzy ludzie nie mają już nic do zyskania wobec osób, z którymi żyją; odsłoniwszy im pustkę własną, czują, że ściągnęli na siebie sąd zasłużony a surowy; ale doznając niezwalczonej potrzeby pochlebstwa, na którym im zbywa, lub żądni błyszczeć pozorami przymiotów, których im brak, silą się zyskać szacunek lub serce obcych z narażeniem się na to, iż prędzej lub później je stracą. Istnieją wreszcie osoby z natury interesowne, które nie uczynią nic dobrego dla przyjaciół lub bliskich, bo to jest ich obowiązek, podczas gdy oddając usługę obcym odcinają kupony próżności.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)
   
   
 

jaki kwas odarł tę istotę z kobiecej formy?. . .

Jaki kwas odarł tę istotę z kobiecej formy? Musiała niegdyś być ładna i zgrabna: był-li to występek, zgryzota czy chciwość? Czy nadto kochała? Czy była dwuznaczną modystką, czy tylko kurtyzaną? Czy za tryumfy wyuzdanej młodości, przed którą słały się rozkosze, pokutowała starością straszącą przechodniów? Bezbarwny jej wzrok przejmował dreszczem, zwiędła twarz kryła coś groźnego.

Honoré de Balzac (fragment powieści obyczajowej Ojciec Goriot, 1835)