Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Céline Louis-Ferdinand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Céline Louis-Ferdinand. Pokaż wszystkie posty

14 sierpnia 2016

dla biedaków ... formy odwalenia kity. . .

Dla biedaków na tym naszym świecie istnieją dwie podstawowe formy odwalenia kity. Pierwsza możliwość: zdychamy w czasach pokoju, dzięki totalnej obojętności naszych bliźnich; możliwość druga: szał mordowania, jaki ogarnia tychże samych bliźnich w czasie wojny. Kiedy tak bowiem zaczną o was myśleć, to myślą przede wszystkim i właściwie to wyłącznie o tym, jakie tortury można by wam zaaplikować. Jedynie kiedy ociekamy krwią, jesteśmy dla nich interesujący, dla tych parszywych drani!

Louis-Ferdinand Céline (fragment powieści Podróż do kresu nocy, 1932)
   
   
   

to, co interesujące, odbywa się w cieniu i doprawdy niewiele wiemy o prawdziwej historii ludzkości. . .

(...)niewiele już potrzeba, aby w każdym widzieć wariata. Trzeba jeszcze się postarać, aby to chwyciło, lecz kiedy chodzi o to, aby uniknąć rozerwania na strzępy, wówczas w niektórych umysłach rodzą się znakomite i rewelacyjne pomysły.
   Bo tak naprawdę to, co interesujące, odbywa się w cieniu i doprawdy niewiele wiemy o prawdziwej historii ludzkości.

Louis-Ferdinand Céline (fragment powieści Podróż do kresu nocy, 1932)
   
   
   

pozbawić ludzi, tych, których obawiamy się najbardziej, najdrobniejszych resztek autorytetu. . .

Lecz kiedy jest się słabym, wówczas jedyne, co może dać wam siłę, to pozbawić ludzi, tych, których obawiamy się najbardziej, najdrobniejszych resztek autorytetu, który gotowi byliśmy im do tej pory przypisywać. Trzeba po prostu nauczyć się widzieć ich takich, jacy naprawdę są, a nawet gorszych jeszcze, w każdym z wymiarów. I to daje wam odrobinę swobody, wyzwala was i broni lepiej niż jakakolwiek inna możliwa do wyobrażenia osłona.

Louis-Ferdinand Céline (fragment powieści Podróż do kresu nocy, 1932)
   
   
   

koty ... mimo wszystko decydują się wskoczyć do wody. . .

   Noc, której tak potwornie obawialiśmy się na początku, stawała się w porównaniu z tym, co mieliśmy przed sobą, czymś niezwykle łagodnym. Wyczekiwaliśmy ciemności, zaczęliśmy ich naprawdę pragnąć. Bo w nocy trudniej było nas ustrzelić niż za dnia. Aż wreszcie tylko to zaczęło się dla nas liczyć.
   Niełatwo dotrzeć do sedna sprawy, nawet gdy chodzi o wojnę, bo wyobraźnia mimo wszystko bardzo długo potrafi się bronić.
   Koty, gdy już zanadto zagraża im ogień, mimo wszystko decydują się wskoczyć do wody.

Louis-Ferdinand Céline (fragment powieści Podróż do kresu nocy, 1932)
   
   
   

się zapomina, zwłaszcza o tym, co was wykańcza za życia. . .

   Największą klęską, tak naprawdę i całkiem poważnie, jest to, że się zapomina, zwłaszcza o tym, co was wykańcza za życia, i że zdycha się, nie zdając sobie sprawy, do jakiego stopnia człowiek potrafi być ścierwem. Kiedy już będzie nam bardzo blisko do piachu, kiwając się nad dołem, trzeba będzie prze- | stać zgrywać się na bohaterów, ale też nie wolno o niczym zapomnieć i trzeba będzie opowiedzieć wszystko, nie zmieniając choćby jednego słowa, o tym, co najpodlejsze w człowieku, a potem odwalić zgrabnie kitę i zsunąć się w otchłań. A roboty nad tym wystarczy spokojnie na cały żywot.

Louis-Ferdinand Céline (fragment powieści Podróż do kresu nocy, 1932)
   
   
   

pracujcie! tak nam mówią. ... jaja spocone niemożebnie, no i tyle!

Pracujcie! Tak nam mówią. I jest to jeszcze gorsze niż cała reszta, ta ich praca. Siedzimy tam na dole, pod pokładem, ledwie zipiąc, jedzie od nas na kilometr, jaja spocone niemożebnie, no i tyle! A tymczasem tam na górze, na świeżym powietrzu nasi władcy, którzy się niczym nie przejmują, ze swoimi zaróżowionymi kobitkami o wyperfumowanych nóżkach. Każą l wspiąć się na pokład. Wtedy zakładają swoje szapoklaki i zaczynają się na nas wydzierać ile wlezie: „No i co, bando bydlaków, wojna będzie!", mówią do nas. „Ruszymy na nich, na tych szaubrawców, co to są z ojczyzny numer 2 i od razu ich rozpirzymy ! Jazda! No jazda! Mamy tu na pokładzie wszystko czego trzeba! I wszyscy razem! Pokażcie, jak umiecie się rozedrzeć, aż się zatrzęsie: Niech żyje Ojczyzna numer 1! No, dalej!

Louis-Ferdinand Céline (fragment powieści Podróż do kresu nocy, 1932)
   
   
   

nie zmieniamy ani skarpetek, ani panów, ani poglądów. . .

   — Masz słuszność Arturze, co do tego to masz słuszność! Źli a wraz potulni, gwałceni, grabieni, wybebeszani i zawsze tchórze, byli nas warci, byli! Wiadomo! My się nie zmieniamy! Nie zmieniamy ani skarpetek, ani panów, ani poglądów, albą tak późno, że to już się nie opłaca. Rodzimy się wierni i zdychamy .przez to! Żołnierze bez zapłaty, bohaterowie dla wszystkich i małpy mówiące — przygnębiające to słowa — i jesteśmy pieszczochami Króla-Nędzy. W jego jesteśmy mocy! Gdy kto nie jest grzeczny, on go ściska... Ma się jego palce na szyi, zawsze, to krępuje w mówieniu, należy bacznie uważać, jeśli się chce móc jeść... Za byle co dusi cię... To nie jest życie...

Louis-Ferdinand Céline (fragment powieści Podróż do kresu nocy, 1932)