Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moczarski Kazimierz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moczarski Kazimierz. Pokaż wszystkie posty

04 marca 2013

z wyjątkiem stroopa, który wstępował na szafot. . .

Według moich sprawdzonych informacji Stroopa powieszono punktualnie o godzinie 19.00 tegoż 6 marca 1952 roku - w półtorej godziny po zachodzie słońca, gdy zapadł mrok, gdy warsztaty, magazyny, kuchnie i inne urządzenia Mokotowa były nieczynne, a na podwórzach i korytarzach tylko nieliczni funkcjonariusze więzienia. O tej porze wszyscy więźniowie musieli się znajdować w swoich celach, stojąc na apelach wieczornych lub przygotowując posłania do snu. Wszyscy - z wyjątkiem Stroopa, który wstępował na szafot.

 Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


   

stale trzymał się w postawie żołnierskiej. . .

W jakiś czas potem (w październiku 1961 roku) wręczono mi w gmachu Generalnej Prokuratury pięciopunktowy dokument, stanowiący odpowiedź na moje pytania. Podaję jej pełną treść:
,,1) Wyrok w stosunku do Stroopa został wykonany przez powieszenie go w dniu 6 marca 1952 r. w Centralnym Więzieniu Warszawa I (Mokotów).
2) Na dzień przed egzekucją był on spokojny, lecz stale przebijała w nim hitlerowska buta i zarozumiałość. Nie spodziewał się tego, że egzekucja nastąpi w najbliższym czasie.
3) Po ogłoszeniu mu przez prokuratora wiadomości o mającej nastąpić egzekucji, Stroop początkowo był tą wiadomością zaskoczony. Za chwilę uśmiechnął się i odpowiedział, że "teraz nareszcie połączy się mój duch z moją żoną i córką w NRF". Nie miał żadnego "ostatniego życzenia". Do końca biła od niego buta hitlerowska. Śmierci się nie bał. Był posłuszny władzy dokonującej egzekucji. Był spokojny, stale trzymał się w postawie żołnierskiej.
4) Stroop nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Na kilka dni przed egzekucją naczelnik więzienia zapytał go, czy może się on pogodzić z własnym sumieniem, że jako wierzący chrześcijanin sam mordował i przyglądał się, jak jego podwładni mordowali dzieci i kobiety w getcie w Warszawie. Stroop na to odpowiedział, że nie ma wyrzutów sumienia z tego powodu, że mordowano Żydów.
5) Na temat Niemiec, Hitlera, Himmlera oraz na temat późniejszego odwetu Stroop nie wypowiadał się."

 Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


    

nigdy już stroopa i schieikego nie widziałem. . .

Nagle drzwi otwarto, cichutko, bez zgrzytów i huku. Weszło trzech oddziałowych. Przymknęli drzwi. Padł rozkaz: "Zabierać się z rzeczami! Wszyscy trzej! Bez sienników!" Schieike i Stroop bladzi jak papier. Ja - myślę - także. Zauważyłem, że Stroopowi trzęsą się palce. W pięć minut byliśmy gotowi, z majdanami i tobołkami. Stroop podał mi rękę, mówiąc: ,,Dzisiaj jest dzień pańskiego święta narodowego i trzydziesta pierwsza rocznica klęski Niemiec w pierwszej wojnie światowej. Do widzenia, Herr Moczarski, do zobaczenia niedługo u świętego Piotra." Schieike rozrzewniony. Uścisnął dłoń i rzekł: "Danke! Herr Moczarski." Wyszli. Mnie zabrano po pół godzinie do celi na parterze nowo otwartego pawilonu A, zwanego Oddziałem XII więzienia mokotowskiego. Nigdy już Stroopa i Schieikego nie widziałem.

 Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


    

ktokolwiek jesteś, więźniu miły. . .

Ktokolwiek jesteś, więźniu miły,
bądź pozdrowiony! Ściskam rękę.
Życzymy paczek, zdrowia, siły.
Zaśpiewaj czasem nam piosenkę!
I nie patrz na mnie tak z ukosa,
gdy moją prośbę ci wyjawię:
pożycz jednego papierosa!
O papierosie śnię na jawie!

                             Kazimierz Moczarski
                             (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


  

bałem się samobójstwa. . .

- Dlaczego pan, Herr Stroop, nie popełnił samobójstwa po dstaniu się do niewoli? - pytam go nagle.
Stroop milczy, ma twarz pogodną, spokojną, smutną. Po raz pierwszy i ostatni w ciągu 225 dni naszych rozmów wyznał krótko bardzo szczerze:
- Bałem się. Po prostu bałem się samobójstwa.

 Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


   

03 marca 2013

linia brzegowa, skalista i górzysta, tysiące zatok, przesmyków, wysp, światło, łagodny klimat. . .

- Zazdroszczę panu tej podróży. Nie urzędu, ale tego, co pan widział. Olimp, Akropol, grecki brzeg, wyspy i wysepki, Cyklady, Sporady, Eubea, Kreta, półwyspy, przylądki, barwa wody i powietrza.
- Co pan tak miękko mówi o Grecji! - zwraca się do mnie Schieike.
- Herr Moczarski ma rację - odpowiada Stroop. - Uroczy kraj! Dzikie wnętrze, góry często gołe i niewygodne dla turystów... Poszarpana linia brzegowa, skalista i górzysta, tysiące zatok, przesmyków, wysp, światło, łagodny klimat. Ziemia bogów. Raz pojechałem autem do przylądka Sunion, pięćdziesiąt kilometrów na południe od Aten. Cypel trawiasty, wyniesiony nad płytę morza. Tam ruiny świątyni Posejdona, jak latarnia dla żeglarzy. Był wczesny ranek. Zefir od Cyklad, morze niebieskie, perłowe, zielone, nasycone słońcem. Woda przezroczysta, jak nigdzie w Europie (chociaż przy wyspie Hydra jest czystsza). Zbiegłem kamienistą ścieżką do morza. Zdjąłem generalską kurtkę tropikalną i polałem twarz i szyję kryształową wodą. Grecja... Grecja, jak słoneczny sen dziecka...
Czy Stroop użył przytoczonych słów i określeń, nie wiem. Jednak tak jego wypowiedź słyszałem i odebrałem; jego relację o przeżyciach na przylądku Sunion przy świątyni Posejdona, jego opowieść - mordercy Żydów na Ukrainie i w Warszawie.

 Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


  

02 marca 2013

żal ich młodego życia. . .

- Gdybym nie widział na własne oczy tych żydowskich dziewczyn z powstania w getcie, myślałbym, Herr Moczarski, że pan trochę koloryzuje. Ale wy tu, w Polsce, macie kobiety!! - Stroop zacmokał z podziwu. Bardzo mu imponowały "Haluzzenmadein" z kwietnia i maja 1943 roku.
- Myślę - powiedział kiedyś - że nie były to ludzkie istoty: chyba diablice albo boginie. Spokojne. Sprawne jak cyrkówki. Często strzelały z pistoletów jednocześnie z obu rąk. Zażarte w walce, do końca. Niebezpieczne w bezpośrednim zbliżeniu. Taka schwytana "Haluzzenmadel" wyglądała niby trusia. Całkowicie zrezygnowana. Aż tu raptem - gdy grupa naszych podeszła do niej na kilka kroków - jak nie sięgnie po ukryty w spódnicy lub szarawarach granat, jak nie rąbnie w SS-owców, jak nie zacznie miotać przekleństwa do dziesiątego pokolenia w przyszłość - to włosy się jeżyły! Ponosiliśmy w takich sytuacjach straty, więc rozkazałem nie brać więcej dziewczyn do niewoli, nie dopuszczać ich zbyt blisko i z daleka rozwalać pistoletami maszynowymi. Wtedy zadałem Stroopowi pytanie:
- Czy panu nie było nigdy żal ich młodego życia? Zaskoczyłem go, ale i Schieikego też. W celi pełna cisza... Milczenie trwa długo... Stroop lekko pochylony, jak przy bólach żołądkowych. Prawą dłoń przyciska do kurtki - tam, gdzie serce. Kurczowo międli palcami fałdę pąsowej "jacki" 12. Patrzę na Stroopowską rękę, na jej ruchy powolne i jakby konwulsyjne. Słyszę, że Schieike raz po raz zaciska szczęki; widać, jest bardzo przejęty. Czekamy. To Stroop, a nie my, powinien przerwać nabrzmiewające milczenie. Wreszcie generał wyprostowuje się, przygładza włosy na skroniach i odpowiada, skandując:
- Kto chciał być wtedy prawdziwym człowiekiem, to znaczy silnym, musiał działać jak ja. Gelobt sei was hart macht! [Błogosławione co czyni mocnym.] Przypomnienie tej hitlerowskiej zasady wychowawczej i propagandowej tak nas zbulwersowało, że nic więcej nie mówiliśmy.

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974) 


   

w pięknych lasach przy jeziorze ilmen. . .

- Herr Generał zawsze łasy na baby - zaśmiał się Schieike, dobrotliwie i złośliwie. - Ale myślę, że nie doszło tam do Rassen-schande?
- Pan wie, Herr Schieike, że żaden oficer SS i SS-mann nie zhańbiłby się stosunkiem płciowym ze Słowianką. O tym nie ma mowy. One sprzątały nasze kwatery, gotowały wodę, nakrywały do stołu itp.
- Więc oficerów wroga, bo one były podporucznikami, zmuszaliście do lokajskich posług! - stwierdziłem z zawziętością.
- Ponieważ w armii niemieckiej nie było kobiet-oficerów, tośmy nie uznawali również oficerskich stopni tych Rosjanek.
- Jak pan je ocenia, jeśli chodzi o poziom moralny, schludność i inteligencję? - pytam.
- Muszę panu powiedzieć, że to miłe kobiety. Skromnie ubrane, ale czyste, sprawne i spokojne. Trudny był z nimi początkowy kontakt, bo słabo znaliśmy rosyjski, ale o dziwo, dwie z nich mówiły po niemiecku i trochę po francusku. Przypuszczam, że były studentkami uniwersytetu.
- Długo sprzątały w waszej izbie?
- Po trzech tygodniach już ich nie było. Gdy pewnego dnia wróciliśmy z wyprawy do lasu, powiedziano, że zostały odkomenderowane gdzie indziej.
- Przypuszczam, że pańscy podwładni zamordowali je, a trupy zakopali gdzieś w pobliżu. Sam pan przecież mówił, że mieliście duże trudności łącznościowe z waszą bazą, która znajdowała się około 25 kilometrów na zachód. Jeżeli kuriera z meldunkami przesyłaliście w eskorcie kilku samochodów pancernych, to nie byliście chyba w stanie przetransportować tą samą drogą oddziału jeńców. Stroop milczał. A ja myślałem o losie dziewczyn-podporuczników, które po trzytygodniowym pucowaniu kwater oficerów SS rozwalono zapewne schmeisserami w pięknych lasach przy jeziorze Ilmen. Może i Stroop myślał o tym samym.

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)  


  

01 marca 2013

żywotna pilność w dziedzinie światopoglądowej. . .

Ale przede wszystkim szło o zdyscyplinowanie partyjne.
- O ślepe posłuszeństwo starszemu rangą.
- Nie o ślepe, ale o lojalne! Poza tym pomija pan inną stronę zagadnienia, mianowicie zdolność trzymania podwładnych w dystansie, "za mordę", jak mówią Polacy. Tego nauczano w SS-Flihrerschule. Kierownictwo dbało również o naszą geistige... Frische, o Wille..., i o opanowanie strachu oraz takich słabości, jak litość i współczucie.
- Litość i współczucie są szkodliwe?
- W wojsku, polityce i życiu publicznym, na pewno tak! - stwierdził tonem graniczącym z pychą.
- A konieczność postępowania moralnego?
- Nakazem działań patriotycznych, narodowych, jest s k u t e c z n o ś ć, a nie tak zwana moralność - wyrecytował jednym tchem.
- Więc nie uznaje pan miłości bliźniego i uczuć samarytańskich?
- Uznaję, ale tylko wobec Niemców, którzy budowali z nami Rzeszę Adolfa Hitlera!
Z Dachau wrócił Stroop do Hamburga jako dyplomowany członek grupy przywódczej SS. Jego dyplom miał formę Beurteilungu... i zawierał następujące opinie: "rzetelny, żołnierski, surowy", "zdecydowanie silna wola", "bojowe i idealistyczne pojmowanie życia, pozwalające sprostać każdej sytuacji", "żywotna pilność w dziedzinie światopoglądowej", "porządny nacjonal-socjalista"(...)

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


  

okna kawiarni nad rzeką błyszczą w mroku jak rząd latarenek. . .

Stroopowska pieśń przypomniała mi urlop z 1938 roku, nad Dniestrem, w Zaleszczykach. Wtedy również był wrzesień, pogodny. Okna kawiarni nad rzeką błyszczą w mroku jak rząd latarenek. Orkiestra gra Violettę. Melodia dobiega wyraźnie. Dziewczyna wtóruje. Jest ze mną na łodzi, w jasnej smudze, wyściełającej atrament rzeki od kawiarni do nas. Światła i cienie, głosy muzyki, altu i wody, smaki powietrza i pocałunków, woń Dniestru, siół i skóry przygrzanej na plaży, gdzie w południe leżeliśmy na piasku. Dziewczyna miała imię piosenki: Violetta. W celi już odprężenie. Za oknem: niebo wczesnej jesieni i świergot jaskółek.

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974) 


  

do niewinności!. . .

Przez konie - do niewinności!

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974) 

28 lutego 2013

jestem nowoczesnym, postępowym człowiekiem / wierzę w prawdziwych bogów, w bogów naszych przodków germańskich. . .

(...)dzięki Doktor Ludendorff, udało mi się łatwo pokonać przesądy religijne, a potem wpisywać do rubryki wyznania: Gottglaubig.
- A co na to mama?
- Z Mutii miałem wiele przejść. Rugała mnie. Musiałem się z nią liczyć, bo to przecież nasza matka i miała wpływy w mieście, a książę ją lubił. Ale przecież byłem i jestem nowoczesnym, postępowym człowiekiem. I zdołałem - tu wypiął pierś - po żołniersku wyzwolić się z niewoli katolicyzmu.
- Ale pan wierzy w Boga?
- Jasne. Lecz wierzę w prawdziwych bogów, w bogów naszych przodków germańskich. Oni kierują każdym czynem Niemca i nad nim czuwają. - Czy nad panem także? Nie odpowiedział.

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


  

konfesjonał i poduszka na parapecie okna. . .

(...)Jej światopogląd utrwalały od lat: konfesjonał i poduszka na parapecie okna. Praktyczny sprzęt, taka poduszka okienna. Można się na niej oprzeć, nie urażając brzucha, i godzinami obserwować ulicę, wypatrywać znajomych, oficjalnie podglądać. Ta poduszka jest chyba elementem reakcji kobiet niemieckich na tradycyjną tam niewolę wspólnoty małżeńskiej. Umożliwia pozostawanie dolną częścią ciała w domu, a okiem, uchem i czasami słowem - poza nim. Jedna norma - jak wspomniał Stroop - była przy tym w Detmoldzie przestrzegana. Mianowicie w czasie poduszkowego wyglądania niewiasta powinna mieć za sobą odsłoniętą albo całkiem przezroczystą firankę. W żadnym przypadku nie może zwisać za kobietą gęsta zasłona. Taki obyczaj - powtarzam za Stroopem - przyjęli mieszczanie od czasu, gdy pewna Detmoidska Ehefrau manifestowała wierność mężowi, wyglądając samotnie oknem małżeńskiego mieszkania, a jednocześnie z tyłu, za ciężką, zasuniętą kotarą, młody człowiek poczynał sobie z damą dość obcesowo.

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)


   

pan jest członkiem narodu tu rządzącego i zwycięskiego, a więc narodu panów. . .

Cela miała jedno łóżko, które można było podnosić i przytwierdzać na dzień do ściany (w żargonie więziennym zwane legimatą). Dotychczas spał na nim Stroop, a Schieike rozkładał siennik na podłodze. Przy końcu dnia musieliśmy ustalić nowy system spania. Stroop zwrócił się wtedy do mnie:
- Idę na podłogę. Panu przysługuje łóżko, ponieważ pan jest członkiem narodu tu rządzącego i zwycięskiego, a więc narodu panów. (Powiedział: "Herren-olk".)
Osłupiałem. To nie była ze strony Stroopa komedia, poza łub grzeczność. On po prostu ujawnił swój pogląd na stosunki między ludźmi. Wylazły z niego wpajane od dzieciństwa: kult siły i służalstwo - nieuchronny produkt ślepego posłuszeństwa.

Kazimierz Moczarski (fragment utworu literatury faktu Rozmowy z katem, 1974)