Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joyce James. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joyce James. Pokaż wszystkie posty

13 czerwca 2015

wrota odkryć. . .

   - Świat wierzy, że Shakespeare popełnił omyłkę, powiedział, i wydobył się z tego tak szybko i tak dobrze, jak umiał.
   - Bzdura! powiedział Stefan niegrzecznie. Człowiek genialny nie popełnia żadnych omyłek. Jego błędy są dobrowolne i stają się wrotami odkryć.
   Wrota odkryć otworzyły się, aby wpuścić kwakierskiego bibliotekarza, miękkoskrzypostopego, łysego, wielkouchego i gorliwego.
   - Nie można sobie wyobrazić, powiedział John Egiinton złośliwie, aby złośnica była użytecznymi wrotami odkryć. Czegóż użytecznego nauczył się Sokrates od Ksantypy?
   -Dialektyki, odpowiedział Stefan: a od matki umiejętności wydawania na świat myśli.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 









posiada tę dziwną rzecz, geniusz. . .

   - Dla człowieka, który posiada tę dziwną rzecz, geniusz, jego własny wizerunek jest miernikiem wszelkiego doświadczenia, materialnego i moralnego. Tego rodzaju wezwanie poruszy go. Wizerunki innych samców jego krwi będą dlań odstręczające. Będzie widział w nich groteskowe wysiłki natury, aby przepowiedzieć go lub powtórzyć.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 









12 stycznia 2015

kierować się przeciw wybujałości rozmnożenia. . .

Bo któż kto cokolwiek o znaczeniu jakimkolwiek pojął nie jest świadom że owa zewnętrzna wspaniałość- może być powłoką kryjącą głębie mrocznej rzeczywistości lub przeciwnie któż jest tak nieoświecony by nie mógł pojąć że skoro żaden z darów natury nie może kierować się przeciw wybujałości rozmnożenia przeto godzi się by każdy sprawiedliwy obywatel był ekshortatorem bliźnich napominającym(...)

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 








05 listopada 2014

dzięki przykładom ponawianym nieustannie przez poetów. . .

Czy bardziej był przekonany o estetycznej wartości tego widoku? Niewątpliwie, dzięki przykładom ponawianym nieustannie przez poetów, znajdujących się w delirycznym szale przywiązania lub w poniżeniu odepchnięcia, którzy opiewali płomienne przychylne gwiazdozbiory lub chłód satelity ich planety.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 







03 listopada 2014

wzgardzoną przyjaźń. . .

   Ciepły blask słońca, weselący się ponad morzem. Niklowana miseczka do golenia lśniła zapomniana na obramowaniu. Dlaczego mam ją znosić na dół? Albo pozostawić ją tu na cały dzień, wzgardzoną przyjaźń?
   Podszedł ku niej i przez chwilę trzymał ją w dłoniach, czując jej chłód i wdychając zapach lepkiej piany, w której tkwił pędzel. Tak samo niosłem trybularz z kadzidłem wtedy, w Clongowes. Jestem inny teraz, a jednak taki sam. Także sługa. Sługa sługi.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 






eucharystynka. . .

- Bo to, o najmilsi, jest rzeczywista Eucharystynka: ciało i dusza i krew i o rany.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 






02 listopada 2014

wszelkiczłeku, wejrzyj na kres ów ostateczny. . .

Dla przyczyny onej, wszelkiczłeku, wejrzyj na kres ów ostateczny, którym śmierć jest twoja, a takoż na ów proch, który ogarnie wszelkiego człeka z niewiasty zrodzonego, gdyż jako nagi wyszedł z żywota matki swej, tak nagi wróci się na końcu, by odszedł, jako przyszedł.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 





28 czerwca 2014

pierdnął krótko. . .

   - Pernobilis et pewetusta familia [Nader znakomita i starodawna rodzina] - powiedział Tempie do Stefana.
   Tęgi student, który stał na niższym stopniu, pierdnął krótko.
   Dixon obrócił się ku niemu i rzekł łagodnie:
   - Czy to anioł przemówił?
   Cranly obejrzał się również i rzekł ostro, lecz bez gniewu:
   - Goggins, jesteś najpaskudniejszą świnią pod słońcem, rozumiesz?
   - Właśnie chciałem to samo powiedzieć - odparł stanowczym tonem Goggins. - Wywrócił się ktoś od tego?
   - Miejmy nadzieję - powiedział słodko Dixon - iż nie było to czymś, co nauka określa jako paulo post futurum [to, co wkrótce ma się stać ].

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

sanguinarmm globum. . .

Pax super totum sanguinarmm globum [Pokój na całym cholernym świecie (łac.)]

James Joyce (wynotowane z powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

pewnego razu ryczykrówka. . .

"Za dawnych dobrych czasów była sobie pewnego razu ryczykrówka, co chodziła po ulicy. Więc ta ryczykrówka, co chodziła sobie po ulicy, spotkała raz cacanego chłopczyka, a chłopczykowi temu było na imię Papudzidzi..."

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

jak gdyby serafowie owiewali go swym tchnieniem. . .

Obudził się o świcie. Ach, cóż za rozkoszne tony! Dusza ocieka rosą. Nad uśpionym ciałem przelały się świetlne fale, mgliste i chłodne. Leży w ciszy, a dusza unosi się niby pośrodku chłodnych wód, wsłuchana w przepiękną melodię. W umyśle wolno budzi się chwiejna świadomość przedporanna, przedporanne natchnienie. Przepełnia go jakiś duch, przezroczysty jak najczystsza woda, słodki jak rosa, lotny jak muzyka. A tak lekko go przenika, tak beznamiętnie, jak gdyby serafowie owiewali go swym tchnieniem! Dusza budzi się powoli i lęka pełnego przebudzenia. Nastała owa bezwietrzna godzina przedświtu, kiedy wstaje obłęd i przedziwne rośliny otwierają się do światła, a ćma odlatuje cichutko.

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

obraz estetyczny naprzód jasno ukazuje się naszemu poznaniu jako twór ograniczony i zwarty w sobie na niezmierzonym, tle przestrzeni czy czasu, które nie są tym obrazem. . .

(...)w sterze zmysłowej musi zatem zgadzać się z nieodzownymi stopniami artystycznego poznawania. Odkryj je, a odkryjesz przymioty powszechnego piękna. Tomasz z Akwinu powiada: Ad pulchritudinem tria requiruntur: integritas, consonantia,claritas. Ja tłumaczę to tak: Trzech rzeczy wymaga piękno: zwartości, harmonii i promienności. Chodzi o to, czy te cechy zgadzają się ze stopniami poznawania. Podążasz za moją myślą?
   - Naturalnie, że podążam - rzekł Lynch. - Jeśli sądzisz, że posiadam zasraną inteligencję, to skocz po Donovana, niech on cię słucha.
   Stefan wskazał na koszyk, który chłopak od rzeźnika nasadził sobie na głowę dnem do góry.
   - Przyjrzyj się temu koszykowi - powiedział.
   - Już mu się przyjrzałem.
   - Aby zobaczyć ten koszyk - rzekł Stefan - umysł twój przede wszystkim wydziela koszyk z reszty widzialnego wszechświata nie będącego koszykiem. Pierwszy stopień poznania znajduje wyraz w przeciągnięciu linii odgraniczającej wokół przedmiotu podlegającego poznaniu. Obraz estetyczny objawia nam się albo w przestrzeni, albo w czasie. To, co się słyszy, objawia się w czasie, to, co się widzi, objawia się w przestrzeni. Bez względu jednak na swą czasowość czy przestrzenność obraz estetyczny naprzód jasno ukazuje się naszemu poznaniu jako twór ograniczony i zwarty w sobie na niezmierzonym, tle przestrzeni czy czasu, które nie są tym obrazem. Poznajesz go jako jedną rzecz. Widzisz go jako jedną całość. Poznajesz jego zwartość. To jest integritas.
   - Trafił! - rzekł śmiejąc się Lynch. - Dalej!
   - Następnie - rzekł Stefan - idziesz od punktu do punktu, wzdłuż linii kompozycji tego obrazu; poznajesz, że każda jego cząstka jest zrównoważona w odniesieniu do innej w obrębie tej całości; odczuwasz strukturalną rytmikę tego obrazu. Innymi słowy, po syntezie bezpośredniego wrażenia następuje analiza poznawania. Twoje poprzednie odczucie, że widzisz jedną rzecz, ustępuje teraz odczuciu, że widzisz rzecz jako taką. Poznajesz, że jest złożona, wielokrotna, podzielna, rozłączna, powstała z części, że jest wynikiem tych części i ich sumą, że jest harmonijna. To jest consonantia.
   - Znowu trafił! - rzekł dowcipkujący Lynch. - Teraz powiedz jeszcze, co to jest claritas, a wygrasz cygaro.    - Treść pojęciowa tego słowa - odparł Stefan - jest dosyć niewyraźna. (...) Ja i pojmuję to tak. Kiedy poznałeś, że ten koszyk jest jedną rzeczą, a potem przeanalizowałeś go zgodnie z jego formą i poznałeś, że jest rzeczą jako taką, przechodzisz do syntezy jedynie dopuszczalnej z logicznego i estetycznego punktu widzenia. Pojmujesz wówczas, że jest to ta właśnie, a nie jakaś inna rzecz. Promienność, o której mówi Tomasz z Akwinu, jest to owa scholastyczna quidditas, istota wewnętrzna rzeczy. Tę najwyższą właściwość odczuwa artysta przy pierwszym poczęciu się obrazu estetycznego w jego wyobraźni.
(...)
Obraz estetyczny, co jest zrozumiałe, musi znaleźć się między umysłem lub zmysłami artysty i między umysłem lub zmysłami innych ludzi. Mając to na uwadze, zobaczymy, że sztuka dzieli się na trzy rodzaje wynikające jeden z drugiego. Rodzajami tymi są: forma liryczna, czyli forma, w której artysta przedstawia swój obraz w bezpośrednim stosunku do siebie; forma epiczna, czyli forma, w której przedstawia swój obraz w pośrednim stosunku do siebie i do innych ludzi; forma dramatyczna, czyli forma, w której przedstawia swój obraz w bezpośrednim stosunku do innych ludzi. (...) W rzeczywistości forma liryczna jest najprostszym słownym wcieleniem chwilowego wzruszenia, okrzykiem rytmicznym, który przed wiekami pobudzał człowieka pociągającego za wiosła lub wlokącego kamienie na stok wzgórza. Człowiek wydający ten okrzyk bardziej odczuwa to chwilowe wzruszenie niż samego siebie, podmiot tego wzruszenia. Najprostsza forma epicka wyłania się z literatury lirycznej, gdy artysta zatrzymuje się i rozmyśla nad sobą jako nad ośrodkiem epickiego i zdarzenia. Formą ta rozwija się, póki środek uczuciowej ciężkości nie znajdzie się w równej odległości od artysty i jego otoczenia. Narracja przestaje być czysto osobista. Osobowość artysty przechodzi w samą narrację, opływającą postacie i akcję jak żywotne morze.

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

do osiągnięcia estetycznego celu. . .

- Sztuka - rzekł Stefan - jest to dokonany przez człowieka układ odczuwalnej zmysłami czy umysłem materii, zmierzający do osiągnięcia estetycznego celu.

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

o nowej ludzkości i o nowej ewangelii życia. . .

   MacCann zaczął płynnie i z siłą mówić o carskim ukazie, o Steadzie, o arbitrażu w sporach międzynarodowych dotyczących powszechnego rozbrojenia, o duchu czasu, o nowej ludzkości i o nowej ewangelii życia, w myśl której społeczeństwo będzie musiało zabezpieczyć możliwie najtańszym sposobem możliwie największe szczęście możliwie największej liczbie ludzi. Student o wyglądzie Cygana zareagował na zakończenie orać j i okrzykiem:
   - Po trzykroć niech żyje powszechne braterstwo!

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

między pięknem a wzniosłością. . .

   - Pytanie, które ksiądz zadał mi niedawno, wydaje się ciekawsze: Czym jest piękno, które artysta sili się ukształtować z materii ziemskiej? - rzeki Stefan chłodno.
(...) 
   - Chodzi też o ustalenie różnicy między pięknem a wzniosłością - dorzucił dziekan. - O ustalenie różnicy między pięknem duchowym i materialnym. Należałoby także dociec, który rodzaj piękna odpowiada każdej sztuce z osobna.

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

lekkim fałszem. . .

Układność jego trąciła lekkim fałszem(...)

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

wyrozumował, że kradzież leży w charakterze złodzieja. . .

   - Epiktet także posiadał lampę - rzekł dziekan - którą po jego zgonie sprzedano za fantastyczną sumę. Była to lampa, przy której pisał swoje filozoficzne rozprawy. Zna pan Epikteta?
   - Stary jegomość - odparł Stefan niedelikatnie - który powiada, że dusza jest bardzo podobna do wiadra wody.
   - Opowiada on na swój prosty sposób - mówił dalej dziekan - że postawił żelazną lampę przed posągiem jednego z bóstw i że lampę tę ukradł złodziej. Cóż uczynił filozof? Wyrozumował, że kradzież leży w charakterze złodzieja, i postanowił kupić na drugi dzień glinianą lampę na miejsce żelaznej.

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

27 czerwca 2014

cel, dla którego przyszedł na świat, powiódł go ukrytą ścież ką na wolność. . .

Uniwersytet! Wydostał się zatem poza kordon cerberów, którzy stali na straż y jego młodości, usiłując zatrzymać go, uczynić zen powolnego sługę i wykorzystać do swych celów. Najpierw zadowolenie, a potem duma ponosiły go niby długie, powolne fale. Niewidoczny jeszcze cel, dla którego przyszedł na świat, powiódł go ukrytą ścież ką na wolność, a obecnie znów go wabi i nowa przygoda wyłania się przed nim.

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

26 czerwca 2014

z radością spowiadającego się zbrodniarza. . .

(...)obrzydliwe, długie listy pisane z radością spowiadającego się zbrodniarza, z którymi nosił się całymi dniami, by pod osłoną nocy móc je cisnąć w trawę na skraju jakiegoś pola albo podrzucić pod czyjeś zapadłe drzwi, czy też wsunąć w zagłębienie żywopłotu, w nadziei, że jakaś dziewczyna znajdzie je przechodząc tamtędy i przeczyta w ukryciu. Oszalał! Zmysły postradał! Czy to możliwe, aby on dopuścił się takich rzeczy?

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)
   
   
   

archanioł michał. . .

Archanioł Michał, książę zastępów niebieskich, zjawia się promienny i straszliwy na tle niebios. Postawił jedną nogę na morzu, a drugą na ziemi i dmie z archanielskiej trąby spiżową śmierć czasu.

James Joyce (fragment powieści Portret artysty z czasów młodości, 1916)