Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Singer Isaac Bashevis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Singer Isaac Bashevis. Pokaż wszystkie posty

09 stycznia 2015

co się stało z setkami i tysiącami pokoleń, które żyły niegdyś na ziemi?. . .

Wszystkie sklepy były zamknięte, a światła na ulicach przyćmione. Niebo tonęło w ciemnościach. Przypomniało mi się zdanie z Gemary: „W jakie święto księżyc pozostaje w ukryciu? W Rosz Haszana”. No tak, a gdzie przebywali umarli? Co się stało z setkami i tysiącami pokoleń, które żyły niegdyś na ziemi? Gdzie podziały się ich miłość, cierpienie, ich nadzieje i złudzenia? Czy przepadły na wieki? A może gdzieś we wszechświecie istniało jakieś archiwum, w którym wszyscy oni byli zapisani i trwali, wbrew zapomnieniu?

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Meszuge, 1994)
  
   
   

nie chcę brać udziału w tej loterii. . .

Jaki sens powoływać na ten świat dzieci? Po co powiększać sumę ludzkich cierpień? Miriam po części zgadzała się ze mną, ale przekonywała:
   ― Jeśli mnożyć się będą tylko głupcy, jaka nadzieja pozostanie ludzkości?
   ― Nie ma nadziei, żadnej.
   ― A więc w jaki sposób z małpy powstał człowiek? Skąd wzięli się Spinoza, Tołstoj, Dostojewski, Gandhi, Einstein?
   ― Nie chcę brać udziału w tej loterii.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Meszuge, 1994)
  
   
   

08 stycznia 2015

nie utracili jeszcze wstydu, o którym powiada Genesis. . .

Przypomniałem sobie często powtarzane powiedzenie: „Noc jest stworzona dla miłości”. Wyrażało głęboką prawdę. Ludzie nie utracili jeszcze wstydu, o którym powiada Genesis, i zmysł dotyku bardziej im służy niż zmysł wzroku. Leżeliśmy w łóżku, w pewnym oddaleniu, jakby pozostawiając wolną przestrzeń dla swych myśli.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Meszuge, 1994)
  
   
   

bóg i miłosierdzie to w żadnym razie nie to samo. . .

   ― Nie, nie zapomniałem, bynajmniej. Miałem na myśli, że ktoś może uznawać mądrość Boga, a jednak nie wierzyć, że jest On jedynie źródłem dobra. Bóg i miłosierdzie to w żadnym razie nie to samo.
   ― A po co w ogóle zawracać sobie głowę Bogiem? Nie lepiej po prostu Go zignorować? ― spytała Miriam.
   ― Nie możemy chyba bardziej ignorować Boga, niż ignorujemy czas, przestrzeń czy przyczynowość ― odpowiedziałem bardziej Maxowi niż Miriam.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Meszuge, 1994)
  
   
   

świat jest meszuge. . .

   ― Po tym, co gadałeś ostatnio w radio, myślałem, że stałeś się świętoszkiem, kaznodzieją, amerykańskim świętym czy jakimś innym pomyleńcem. Wszystko, co przewidział Oswald Spengler po pierwszej wojnie światowej, zdarzyło się po drugiej. Na naszych oczach rozgrywa się permanentna rewolucja Trockiego. Nie wiem, czy to wszystko ma charakter społeczny, duchowy, czy też jest rezultatem szaleństwa Boga. Niech osądzaniem zajmują się profesorowie. Ja wiem tyle, ile widzą moje oczy.
   ― A co widzą?
   ― Świat jest meszuge. Zupełnie oszalał. To musiało się stać.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Meszuge, 1994)
  
   
   

panu bogu nie jestem nic winien. . .

― (...) Przyjacielu, może straciłem wszystko, ale zostało mi jeszcze trochę zdrowego rozsądku. Chociaż siedzę po uszy w długach, Panu Bogu nie jestem nic winien: tak długo, dopóki zsyła nam Hitlerów i Stalinów, nie jest moim Bogiem, tylko i c h .


Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Meszuge, 1994)
 
 
   

01 października 2013

przyjechał karawan. . .

Przyjechał karawan i Magdę zabrano.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)

    
   
   

szeptał w ciemności. . .

Nie wytrzymała w łóżku i poszła do niego w szlafroku i rannych pantoflach błagać, aby porzucił narzucone przez siebie samego więzienie. Lecz Jasza odpowiedział:
   – Bestię należy trzymać w klatce.
   – Zabijasz się.
   – Lepiej siebie niż innych.
   Estera wróciła do łóżka, a Jasza na swój siennik.
(...) 
   W myśli wzywał dusze umarłych i błagał, aby dały mu jakiś znak.
   – Gdzie jesteś, Magda? – szeptał w ciemności. – Co się stało z twoją umęczoną duszą? Czy ona wie, że tęsknię za nią i pokutuję? Czy też jest tak jak u Eklezjasty: „Ale umarli o niczym nie wiedzą”.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)

    
   
   

nie mieć nawet złych myśli. . .

– Niemniej, człowiek się boi.
– Człowiek pozbawiony lęku byłby gorszy od zwierzęcia.
– I tak jest gorszy.
– Mógłby być lepszy. To zależy od niego.
– Jak? Co powinniśmy zrobić?
– Nikogo nie krzywdzić. Nie mówić źle o nikim. Nie mieć nawet złych myśli.
– Co to pomoże?
– Gdyby każdy tak postępował, nawet nasz świat byłby rajem.
– To się nigdy nie stanie.
– Każdy z nas musi czynić wszystko, na co go stać.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)

    
   
   

owziąwszy tę decyzję. . .

Acz ogarnięty niepokojem, Jasza nie mógł wyzbyć się dumy i próżności. „Najlepszym rozwiązaniem jest śmierć! Skończę z tym. Może nawet tej nocy!”.
   Uspokoił się nagle, powziąwszy tę decyzję. Jak gdyby przestał myśleć.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)

    
   
   

30 września 2013

wpatrywała się w nicość; nawet nie w samą siebie. . .

   Wysiadłszy z dorożki, uspokoił się trochę. Wszedł z wolna na schody, opierając się o poręcz. Nie miał ani klucza do mieszkania, ani wytrychu. Jeśli Magdy nie ma w domu, będzie musiał czekać na klatce schodowej. Ale nie, stróż Antoni też miał klucz. Jasza, zanim zapukał, przyłożył ucho do drzwi. Wewnątrz panowała zupełna cisza. Zapukał, ledwo jednak dotknął klamki, drzwi się otworzyły. Gdy wszedł do frontowego pokoju, oczom jego przedstawił się okropny widok: Magda zwisała z sufitu, pod nią leżało wywrócone krzesło. Natychmiast zrozumiał, że nie żyje. Nie krzyknął, nie wybiegł, lecz stał jak wryty i gapił się na nią. Miała na sobie jedynie halkę. Jej bose stopy zsiniały. Nie widział twarzy, tylko szyję i opadający na nią węzeł włosów. Wyglądała jak ogromna lalka. Chciał się ruszyć, odciąć ją i nadal stał bezradnie. Gdzie jest nóż? Musi sprowadzić pomoc! Wiedział o tym, wstydził się jednak spotkać z sąsiadami. Wreszcie otworzył drzwi i zawołał: 
   – Pomocy! 
(...) 

   Nie od razu zbliżył się do łóżka, zatrzymując się na progu sypialni. Kobiety przykryły twarz martwej szalem. Zawahał się przez chwilę, po czym podszedł i podniósł szal. Nie znalazł Magdy, lecz figurę uformowaną z jakiejś nieżywej substancji, z wosku czy parafiny: wszystko wydawało się obce, nos, usta. Tylko wystające kości policzkowe utrzymały pewne podobieństwo. Uszy były białe jak kość, powieki zmarszczone, jak gdyby gałki oczne już się zapadły. Na gardle widniała sinobrązowa pręga po sznurze. Usta milczały, mimo że krzyczała – był to krzyk, którego żaden śmiertelnik długo by nie zniósł. Opuchnięte i spieczone usta wołały: „Patrz, co mi zrobiłeś! Patrz! Patrz!”. Jasza chciał przykryć jej twarz, ale ręce miał jak sparaliżowane i nie mógł się poruszyć. Prawdopodobnie to ta sama Magda, która kłóciła się z nim tego ranka, która później przyniosła mu garnek wody ze studni; tamtą Magdę mógł jednak prosić o wybaczenie i ugłaskać ją. Ta, która leżała bezwładnie na łóżku, przeszła do wieczności, odcięła się zarówno od dobra, jak i od zła. Przekroczyła przepaść, przez którą nie można przerzucić mostu. Jasza dotknął jej czoła. Nie było ani zimne, ani ciepłe, nie miało w ogóle temperatury. Po czym Jasza podniósł jej jedną powiekę. Źrenica była jak u osoby żywej, ale wpatrywała się w nicość; nawet nie w samą siebie.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)
 
    
   
   

jedyne, co umieją, to buntować się co kilka lat i brzęczeć kajdanami. . .

Jakoś się ubrał. Przechodząc korytarzem, usłyszał przez zamknięte drzwi, że Magda szoruje garnek. Zszedł, kuśtykając po schodach, czując przy każdym kroku ból. Ledwo doszedł do zakładu fryzjerskiego, ale nie było tam nikogo. Wołał, tupał zdrową nogą, walił w ścianę, nikt się jednak nie zjawił. „Zostawiają wszystko i gdzieś sobie idą – mruknął do siebie. – To cała Polska. I jeszcze narzekają, że kraj się rozpada. Pewnie ten próżniak poleciał grać w karty. Ano, będę musiał iść do niej nieogolony. Niech zobaczy, w jakim jestem stanie”. Czekał na dorożkę, żadna jednak nie nadjeżdżała. „Taki to kraj – mruczał – jedyne, co umieją, to buntować się co kilka lat i brzęczeć kajdanami”.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)
 
    
   
   

czy powinno się odmówić kadisz?. . .

   Jasza tłumaczył słowa hebrajskie i rozważał każde z nich. „Czy tak jest naprawdę? – pytał sam siebie. – Czy Bóg jest istotnie tak dobry?”. Zbyt był słaby, aby sam sobie odpowiedzieć. Przez chwilę nie słyszał kantora. Trochę drzemał, chociaż oczy miał otwarte. Niebawem zbudził się, słysząc, że kantor mówi: – „I do Jeruzalem, miasta Twego, wróć w swym miłosierdziu i bądź w nim, jako rzekłeś...”.
   „No, mówią to już od dwóch tysięcy lat – pomyślał Jasza – a tymczasem Jeruzalem wciąż jest pustkowiem. Z pewnością będą to powtarzać przez następne dwa tysiące lat, nie, dziesięć tysięcy”.
   Zbliżył się rudobrody szames.
   – Jeśli chce pan się modlić, przyniosę panu tałes i tefilin. To będzie kosztować kopiejkę.
   Jasza chciał odmówić, natychmiast jednak sięgnął do kieszeni i wyjął monetę. Szames zamierzał wydać resztę, ale Jasza powiedział:
   – Proszę sobie zatrzymać.
   – Dziękuję.
   Jasza poczuł ochotę do ucieczki. Nie nosił tefilin od Bóg wie ilu lat. Nigdy nie włożył tałesu. Zanim jednak spróbował wstać, szames był już z powrotem, niosąc tałes i tefilin. Podał mu również modlitewnik.
   – Czy powinno się odmówić Kadisz?
   – Kadisz? Nie.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)
 
    
   
   

zagadka, która jeśli nie zostanie rozwiązana od razu, godzinami potrafi zwodzić. . .

Jasne, że zamek nie jest skomplikowany, ale ma w sobie coś, z czym Jasza nie mógł sobie dać rady. Jak dziecinna zagadka, która jeśli nie zostanie rozwiązana od razu, godzinami potrafi zwodzić. Potrzebował narzędzia, które sięgnęłoby do samego wnętrza zamka.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)
 
    
   
   

czy urodził się tylko po to, by wykonać kilka salt i oszukać pewną liczbę kobiet?. . .

"O czym oni gadają z takim zapałem? – zastanawiał się Jasza. – Dlaczego tak im oczy błyszczą? A ten stary z siwą kozią bródką i omszałymi workami pod oczami, dlaczego przypiął sobie różę do klapy?”. Na oko Jasza był im równy, jednak dzieliła ich jakaś bariera. Co to takiego? Nigdy nie znalazł na to jasnej odpowiedzi. Z jego ambicją i żądzą życia sąsiadował smutek, poczucie marności wszystkiego, winy, której nie można odkupić ani zapomnieć. Jaki sens ma życie, skoro człowiek nie wie, dlaczego się urodził ani dlaczego umiera. Jakie znaczenie miały piękne słowa o pozytywizmie, reformie przemysłowej i postępie, skoro śmierć niweczyła wszystko? Pomimo swojej żywotności Jasza stale znajdował się na krawędzi melancholii. Gdy tylko tracił ochotę na nowe sztuczki i nowe miłostki, wątpliwości osaczały go jak szarańcza. Czy urodził się tylko po to, by wykonać kilka salt i oszukać pewną liczbę kobiet? Z drugiej strony, czy on, Jasza, potrafi czcić Boga, którego ktoś wymyślił? Czy potrafiłby siedzieć jak ów Żyd z głową posypaną popiołem i lamentować nad świątynią zniszczoną dwa tysiące lat temu? I czy potrafi uklęknąć i przeżegnać się przed owym Jezusem z Nazaretu, który podobno zrodził się z Ducha Świętego i był nie byle kim, bo jedynym synem Boga?

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)
 
    
   
   

29 września 2013

mieli swego boga, swych świętych i przywódców, on miał tylko wątpliwości. . .

Jasza, choć tak jak jego ojciec i dziadek tu się urodził, pozostał obcym, nie tylko dlatego, że odrzucił swe żydostwo, lecz także dlatego, że wszędzie czuł się obco, zarówno tu, jak i w Warszawie, po- śród Żydów i gojów. Wszyscy mieli uregulowane życie i domy, on zaś był w ciągłych rozjazdach. Mieli dzieci i wnuki, on ich nie miał. Mieli swego Boga, swych świętych i przywódców, on miał tylko wątpliwości. Dla nich śmierć oznaczała raj, dla niego tylko strach. Co się dzieje po zakończeniu życia? Czy istnieje coś takiego jak dusza? Co się z nią dzieje po opuszczeniu ciała? Od dziecka słuchał opowieści o dybukach, duchach, wilkołakach i chochlikach. On sam doświadczył rzeczy nie dających się wytłumaczyć prawami natury, ale co to znaczyło? Gubił się w tym wszystkim coraz bardziej i zamykał w sobie. Szalały w nim żywioły, namiętności napełniały przerażeniem.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)
   
   
   

istniał według niego stwórca, lecz nikomu się nie objawiał, nie udzielał żadnych wskazówek, co wolno, a czego nie wolno. . .

Nie, nie był analfabetą. Jego ojciec był człowiekiem uczonym, a Jasza studiował nawet Talmud jako chłopiec. Po śmierci ojca radzono mu kontynuować naukę, on tymczasem wstąpił do cyrku. Był pół-żydem – ani żydem, ani chrześcijaninem. Wypracował sobie swoją własną religię. Istniał według niego Stwórca, lecz nikomu się nie objawiał, nie udzielał żadnych wskazówek, co wolno, a czego nie wolno. Ci, którzy przemawiali w Jego imieniu, kłamali.

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)
   
   
   

kiedy byliście w niebie?. . .

Jasza, jak każdy sztukmistrz, nie cieszył się poważaniem społeczności. Nie nosił brody, a do synagogi chodził tylko w święta Rosz Haszana i Jom Kippur, a i to jeśli przebywał wtedy w Lublinie. Za to Estera nosiła zwyczajową chustkę na głowie i prowadziła kuchnię koszerną; przestrzegała szabasu i wszystkich nakazów. Jasza spędzał szabas na rozmowach i paleniu papierosów w towarzystwie muzykantów. Poważnym moralistom, którzy usiłowali go sprowadzić na drogę cnoty, odpowiadał zawsze: „Kiedy byliście w niebie? Jak wyglądał Bóg?”

Isaac Bashevis Singer (fragment powieści Sztukmistrz z Lublina, 1960)