Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami Haruki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami Haruki. Pokaż wszystkie posty

01 sierpnia 2023

dno głębokiego oceanu, ciche i martwe. . .

    Nagle podniosłem głowę i zobaczyłem twarz Izumi. Siedziała w taksówce, która zatrzymała się tuż przede mną. Patrzyła na mnie przez boczne okno. Taksówka stała na czerwonym świetle; moją twarz od twarzy Izumi dzielił najwyżej metr. Już nie była tą siedemnastolatką, z którą się kiedyś przyjaźniłem, lecz rozpoznałem ją natychmiast. To ta dziewczyna, którą trzymałem w ramionach przed dwudziestoma laty, pierwsza dziewczyna, z którą się całowałem. Dziewczyna, która w tamto jesienne popołudnie tak dawno temu zdjęła ubranie i zgubiła podwiązkę. Ludzie zmieniają się w ciągu dwudziestu lat, ale wiedziałem, że to ona. — Dzieci się jej boją — powiedział mi stary znajomy. Kiedy to usłyszałem, nie rozumiałem, co ma namyśli. Nie mogłem pojąć znaczenia tych słów. Ale teraz, widząc Izumi, zrozumiałem. Jej twarz była pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu. Nie, to niezupełnie odpowiednie słowa. Ujmę to w następujący sposób: jak pokój, z którego usunięto wszystkie, najmniejsze nawet meble, tak jej twarz została pozbawiona wyrazu i stała się całkowicie pusta. Ani śladu uczucia; jej oblicze przypominało dno głębokiego oceanu, ciche i martwe. Zwróciła ku mnie tę kompletnie obojętną twarz. Przynajmniej wydaje mi się, że na mnie patrzyła. Jej oczy spoglądały prosto w moją stronę, lecz twarz nie zdradzała żadnej reakcji. Czy też raczej ukazywała tylko jedno: nieskończoną pustkę.

Haruki Murakami 

(Na południe od granicy, na zachód od słońca, 

国境の南、太陽の西, 1992)

   

   

   

więc tak wygląda śmierć. . .

     Nic nie mówiłem. Pewnie lubiła to robić w ten sposób. Patrzyłem na ruchy jej warg i języka i powolne ruchy ręki pod sukienką. Nagle przypomniała mi się ta Shimamoto z parkingu na kręgielni — sztywna i biała jak prześcieradło. Dobrze pamiętałem, co wtedy zobaczyłem głęboko w jej oczach. Ciemną przestrzeń, skostniałą jak podziemny lodowiec. Ciszę tak głęboką, że pochłaniała wszystkie dźwięki, nie wypuszczając ich na powierzchnię. Absolutną, całkowitą ciszę.

    Wtedy po raz pierwszy stanąłem twarzą w twarz ze śmiercią. Przedtem nie miałem o niej jasnego wyobrażenia. Ale wówczas ujrzałem ją na własne oczy, zaledwie parę centymetrów od mojej twarzy. „A więc tak wygląda śmierć”— pomyślałem. I śmierć przemówiła do mnie, oznajmiła, że pewnego dnia i na mnie przyjdzie czas. Ostatecznie każdego wchłonie ta bezdennie samotna głębia, źródło wszelkiego mroku, cisza bez echa. Kiedy patrzyłem w tę bezkresną, mroczną otchłań, czułem dławiący, duszący strach.


Haruki Murakami 

(Na południe od granicy, na zachód od słońca, 

国境の南、太陽の西, 1992)

   

   

   

jak prowadzisz, niekiedy mam ochotę chwycić kierownicę i gwałtownie skręcić. . .

 Hajime — powiedziała po chwili. — Kiedy patrzę, jak prowadzisz, niekiedy mam ochotę chwycić kierownicę i gwałtownie skręcić. Zabilibyśmy się, prawda?

— Na pewno. Jedziemy sto trzydzieści na godzinę.

— Wolałbyś ze mną nie umierać? 

— Wyobrażam sobie o wiele przyjemniejsze rodzaje śmierci — roześmiałem się. — A poza tym jeszcze nie przesłuchaliśmy tej płyty. Po to tu jesteśmy, prawda?

— Nie martw się. Nie zrobię tego. Po prostu czasami taka myśl przychodzi mi do głowy.


Haruki Murakami 

(Na południe od granicy, na zachód od słońca, 

国境の南、太陽の西, 1992)

   

   

   

zmiana kierunku: od otwartego stylu, życia. . .

    Była to zasadnicza zmiana kierunku: od otwartego stylu, życia, jakie prowadziliśmy przez siedem lat, do życia bardziej zamkniętego. Myślę, że taka otwartość przez chwilę jest dobra. W tamtym czasie odebrałem wiele ważnych nauk. To była prawdziwa szkoła. Ale nie da się prowadzić takiego życia bez końca. Tego rodzaju egzystencja jest jak szkoła — rozpoczyna się ją, można się w niej czegoś nauczyć, ale w końcu trzeba ją opuścić.

    Rozpocząłem więc nowe, proste, regularne życie.


Haruki Murakami 

(O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, 

走ることについて語るときに僕の語ること, 2007)

   

   

   

   

rozebrałem się do naga, stanąłem przed dużym lustrem i obejrzałem się. . .

 Rozdział dziewiąty

I PAŹDZIERNIKA 2006 MURAKAMI CITY, PREFEKTURA NIIGATA

Który nigdy nie szedł

    Kiedyś, gdy miałem jakieś szesnaście lat i nikogo niebyło w domu, rozebrałem się do naga, stanąłem przed dużym lustrem i obejrzałem się od stóp do czubka głowy. Oglądając siebie w taki sposób, sporządziłem listę wszystkich swoich niedoskonałości, a przynajmniej tego, co za nie uznawałem. Na przykład (a to tylko przykład), miałem za gęste brwi i dziwny kształt paznokciu rąk — były to tego rodzaju rzeczy. Gdy, o ile dobrze pamiętam, doszedłem do dwudziestej siódmej niedoskonałości, zrobiło mi się niedobrze i zrezygnowałem. Oto, co wówczas pomyślałem: Jeśli tyle widocznych części mojego ciała odbiega od tego, co jest normą, kiedy zacznę roztrząsać inne swoje atrybuty — charakter, inteligencję, wytrzymałość i tym podobne — lista będzie nieskończenie długa.

    Bycie szesnastolatkiem to bardzo kłopotliwy stan. Człowiek zamartwia się drobiazgami i nie potrafi określić obiektywnie, gdzie się akurat znajduje; staje się biegły w dziwnych, bezsensownych rzemiosłach i popada w niewolę niewytłumaczalnych kompleksów. Dorastając, uczy się metodą prób i błędów dostać to, czego chce, i odrzucać to, co niepotrzebne. Gdy zaczyna się rozpoznawać własne wady i godzić z faktem niemal nieskończonej liczby niedoskonałości, najlepiej zająć się swoimi mocnymi stronami i nauczyć żyć z tym, co się ma.

    Ale to nieprzyjemne uczucie, które mi towarzyszyło, gdy jako szesnastolatek stałem przed lustrem, sporządzając listę swoich fizycznych mankamentów, jest dla mnie do tej pory czymś w rodzaju kamienia probierczego. Smutnym arkuszem kalkulacyjnym mojego życia, ukazującym, jak bardzo straty przewyższają zyski.

Haruki Murakami 

(O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, 

走ることについて語るときに僕の語ること, 2007)

   

   

   

   

27 grudnia 2022

utwór muzyczny nabiera dla niego kształtu, dopiero gdy wczyta się w partyturę. . .

    Podam Państwu przykład. Nigdy nie wczytywałem się w żadną partyturę, toteż nie bardzo rozumiałem, na czym konkretnie polega jej dokładne studiowanie. Lecz słuchając opowieści pana Ozawy, obserwując zmiany jego tonu i wyrazu twarzy, w pełni uświadomiłem sobie, jak ważna to dla niego czynność. Utwór muzyczny nabiera dla niego kształtu, dopiero gdy wczyta się w partyturę. Ślepy i głuchy na wszystko inne bada ją szczegółowo, aż czuje, że wszystko zrozumiał. Wpatruje się w skomplikowane znaki nagromadzone na dwuwymiarowym papierze, przędzie z nich nić swojej muzyki, którą następnie czyni trójwymiarową. To jest podstawa jego muzycznego żywota. Dlatego wstaje wcześnie rano, zamyka się gdzieś sam i przez kilka godzin w skupieniu wczytuje się w partyturę. Odczytuje tę napisaną skomplikowanym szyfrem wiadomość z przeszłości.

    Ja podobnie wstaję koło czwartej i sam w skupieniu pracuję. Zimą jest jeszcze zupełnie ciemno. Nic nie zwiastuje świtu. Nie słychać śpiewu ptaków. O takiej porze pracuję w skupieniu przez pięć albo sześć godzin. Popijając gorącą kawę, w zapamiętaniu uderzam w klawiaturę komputera. Prowadzę takie życie od ponad ćwierć wieku. O tej samej porze, o której pan Ozawa czyta w skupieniu partytury, ja w skupieniu piszę. Każdy z nas zajmuje się zupełnie czym innym, ale w głębi serca wyobrażam sobie, że rodzaj tego skupienia jest podobny.


Haruki Murakami, Seiji Ozawa (Rozmowy o muzyce, 2011)

   

   

   

obnoszenie się ze swoim ego nie jest takie proste. . .

    Powiedzenie, że ludzie twórczy muszą być w gruncie rzeczy egoistami, zabrzmi może arogancko, ale czy to się komuś podoba, czy nie, jest to niezaprzeczalny fakt. Jeżeli ktoś żyje, wiecznie zwracając uwagę na otoczenie, starając się unikać konfliktów, nikogo nie denerwować, a do tego chce zawsze spaść na cztery łapy, nie uda mu się pracować twórczo w żadnej dziedzinie. Do tego, żeby stworzyć coś z niczego, potrzebne jest głębokie skupienie, a takie skupienie możliwe jest przede wszystkim tam, gdzie nie spotyka się innych ludzi, w miejscu, które ma w sobie coś demonicznego.

    Lecz jeśli człowiek stwierdzi: „Jestem artystą” i wypuści swoje ego spod kontroli, trudno mu będzie wieść normalne życie w społeczeństwie i narazi się na kłopoty, które staną na przeszkodzie w osiągnięciu tego niezbędnego skupienia. Może dało się tak funkcjonować pod koniec dziewiętnastego wieku, ale w dwudziestym pierwszym obnoszenie się ze swoim ego nie jest takie proste. Jeżeli zatem ktoś chce się zawodowo zajmować twórczością, musi gdzieś znaleźć jakąś realistyczną strefę kompromisu między sobą a otoczeniem.



Haruki Murakami, Seiji Ozawa (Rozmowy o muzyce, 2011)

   

   

   

10 sierpnia 2022

są rzeczy zbyt skomplikowane, by je wyjaśnić w jakimkolwiek języku. . .

     „W życiu są rzeczy zbyt skomplikowane, by je wyjaśnić w jakimkolwiek języku”, powiedziała Olga.

    Rzeczywiście tak jest, pomyślał Tsukuru, pijąc wino. Nie chodzi tylko o tłumaczenie innym. Nawet samemu sobie za trudno jest je wytłumaczyć. Jeżeli się na silę próbuje, gdzieś rodzi się kłamstwo. Tak czy inaczej, jutro wiele rzeczy powinno się wyjaśnić. Wystarczy poczekać. A jeśli się nie wyjaśni to też nic takiego. Nie ma rady. Bezbarwny Tsukuru Tazaki będzie dalej żył bez barw. Przecież to nikomu nie przeszkadza.


Haruki Murakami (Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa 

色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年, 2013)

   

   

   

talent przypomina naczynie. . .

    — Biała prawdopodobnie miała problemy z głową —  powiedział Czerwony, podnosząc z biurka zapalniczkę i uważnie dobierając słowa. — Nie wiem, czy to było tymczasowe, czy taką miała skłonność. Ale przynajmniej wtedy coś jej się w głowie p o mi e s z a ł o. Niewątpliwie miała wybitny talent muzyczny i świetną technikę. Jej wykonania brzmiały pięknie. Z naszego punktu widzenia to była naprawdę duża rzecz. Niestety, jej ten poziom nie wystarczał. Mogła błyszczeć na małą skalę, ale brakowało jej sił, by podbić szeroki świat. Choć ćwiczyła z wielkim zapałem, nie mogła osiągnąć poziomu, o jakim marzyła. Jak wiesz, była pracowita i zamknięta w sobie. W konserwatorium presja się wzmogła. I Biała zaczęła się dziwnie zachowywać. 

Tsukuru przytaknął, lecz milczał.

    — Często się słyszy takie historie — ciągnął Czerwony. —  Żal jej, ale w świecie artystycznym takie rzeczy są na porządku dziennym. Talent przypomina naczynie. Choćby się człowiek strasznie starał, nie da rady zmienić jego kształtu. I można tam wlać tylko określoną ilość wody.


Haruki Murakami (Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa 

色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年, 2013)

   

   

   

kurs błyskawicznego prania mózgu ... Zamiast świętych ksiąg używają instrukcji. . .

Firma nazywa się BEYOND. Brzmi to jakoś w stylu New Age, nie uważasz?

    — Creative business seminars?

    — Nazwa jest nowatorska, ale zasadniczo nie różni się to od zwykłych kursów samorozwoju — powiedziała Sara.

    — Czyli prosty kurs błyskawicznego prania mózgu mający na celu wychowanie korporacyjnych wojowników. Zamiast świętych ksiąg używają instrukcji, a zamiast oświecenia i raju obiecują im karierę i wysokie dochody. Nowa religia czasów pragmatyzmu. W odróżnieniu od religii, niema w tym elementów transcendentalnych, wszystko jest konkretnie uteoretyzowane i wyrażone liczbami.


Haruki Murakami (Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa 

色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年, 2013)

   

   

   

zniknięciu ... dotkliwie uświadomił sobie, jak ważny był. . .

    Po zniknięciu Haidy Tsukuru dotkliwie uświadomił sobie, jak ważny był on dla niego, jak dodawał barw jego codziennemu życiu. Nostalgicznie wspominał rozmowy, które toczyli, jego charakterystyczny lekki śmiech. Muzykę, którą lubił, książki, które mu czasem czytał, jego wyjaśnienia na temat różnych zjawisk społecznych, specyficzne poczucie humoru, trafne cytaty, gotowane przez niego posiłki, kawę, którą parzył. Wszędzie w codziennym życiu dostrzegał luki powstałe po zniknięciu Haidy. Nie mógł uniknąć myślenia o tym, czy sam zrobił coś dla Haidy w zamian za to wszystko, czym obdarzał go kolega. Co mu się udało ofiarować przyjacielowi?


Haruki Murakami (Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa 

色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年, 2013)

   

   

   

ludzie, którym odebrano wolność, zawsze zaczynają kogoś nienawidzić. . .

 — To nie jest takie proste.

— Nie jest proste. Zgadzam się. Jednak ja już się zdecydowałem. Chcę zawsze mieć swobodę. Lubię gotować, ale nie chciałbym tkwić w kuchni tylko dlatego, że wymagałaby tego moja praca. Gdybym cały czas tam siedział, szybko bym zaczął kogoś nienawidzić.

— Kogoś?

— Kucharze nienawidzą kelnerów, a jedni i drudzy nienawidzą klientów — powiedział Haida. 

— To ze sztuki pod tytułem Kuchnia Arnolda Weskera. Ludzie, którym odebrano wolność, zawsze zaczynają kogoś nienawidzić. Nie uważasz? Ja nie chcę tak żyć.

— Nigdy nie być uwiązanym i swobodnie sobie rozmyślać. O tym marzysz?

— Zgadza się.

— Ale mnie się zdaje, że swobodne myślenie wcale nie jest takie proste.

— Swobodne myślenie oznacza, krótko mówiąc, oddalenie się od własnego ciała. Uwolnić się od własnego ciała, zrzucić okowy, dać się po prostu ponieść logice. Pozwolić logice naturalnie się rozwijać. W tym jest właśnie sedno wolności myślenia.

— To wydaje się bardzo trudne.

Haida potrząsnął głową


Haruki Murakami (Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa 

色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年, 2013)

   

   

   

czuł. . .

    Kiedy nie myślał o śmierci, nic myślał o niczym innym. Wcale nie było trudno o niczym nic myśleć. Nic czytał gazet, nie słuchał muzyki, nie czuł nawet pożądania płciowego. To, co się rozgrywało na świecie, nie miało dla niego żadnego znaczenia. Kiedy czuł się zmęczony siedzeniem w mieszkaniu, wychodził i spacerował bez celu po okolicy. Albo szedł na dworzec, siadał na ławce i w nieskończoność przyglądał się przyjeżdżającym i odjeżdżającym pociągom.

    Codziennie rano brał prysznic, starannie mył włosy, dwa razy w tygodniu robił pranie. Czystość była właśnie jedną z tych latarń i jej się uchwycił. Pranie, kąpiele i mycie zębów. Prawie nie zwracał uwagi na jedzenie. Kupował obiad w uczelnianej stołówce, a potem nie myślał już o porządnym posiłku. Gdy czuł głód, chrupał kupione w pobliskim supermarkecie jabłka czy warzywa. Albo jadł nieopieczony chleb tostowy i popijał mlekiem prosto z kartonu. Gdy przychodził czas spoczynku, wypijał szklaneczkę whisky, zupełnie jak lekarstwo. Na szczęście miał słabą głowę, więc nawet mała ilość whisky łatwo przenosiła go do świata snu. Nic mu się wówczas nie śniło, a nawet jeśli jakiś sen się zaczynał, to i tak od razu ześlizgiwał się w nicość po gładkiej powierzchni równi pochyłej jego świadomości, gdzie nie miał się czego uchwycić.


Haruki Murakami (Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa / 色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年, 2013)

   

   

   

26 sierpnia 2020

naprawdę strasznie lubię takie usuwanie usterek. . .

   Ile razy powinno się poprawiać swój tekst? Trudno mi podać dokładną liczbę. Przed złożeniem książki w wydawnictwie poprawiam ją nieskończoną ilość razy, a kiedy dostaję złamany tekst, też poprawiam tak dużo. że wszyscy mają mnie dosyć. Pokrywam go tyloma uwagami, że robi się zupełnie czarny, odsyłam i proszę o naniesienie poprawek. Czystą wersję znowu poprawiam i tak w kółko.
   Jak wcześniej wspomniałem, jest to czynność wymagająca cierpliwości, ale mnie wcale nie męczy. Czytanie wiele razy tego samego zdania, żeby sprawdzić, czy odpowiednio brzmi, zmienianie szyku wyrazów, drobne zmiany wyrażeń — naprawdę strasznie lubię takie usuwanie usterek. Czuję wielką radość na widok pełnego poprawek tekstu i dziesięciu ołówków HB, które stają się coraz krótsze. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie jest to bardzo ciekawa praca. Nigdy mnie nie nuży, choćbym zajmował się nią w nieskończoność.

Haruki Murakami (Zawód: powieściopisarz, 2015)
   
   
   

spokojnie i cicho, jak lokomotywa. . .

W sobotę, w tym samym tygodniu, kiedy zostałem wyciągnięty z dołu, zmarł Tomohiko Amada. Serce przestało bić po trzech dniach śpiączki, w którą zapadł w czwartek. Stanęło spokojnie i cicho, jak lokomotywa, która dojeżdża do końcowej stacji i powoli się zatrzymuje. Masahiko był przy nim przez cały czas.Po śmierci ojca zadzwonił do mnie.
   — Umarł bardzo spokojnie — powiedział. — Ja też chciałbym tak spokojnie umrzeć, kiedy przyjdzie mój czas. Na ustach miał nawet lekki uśmiech.
   — Uśmiech? — powtórzyłem.
   — Może, ściśle mówiąc, nie był to uśmiech. Ale w każdym razie wyglądało to na lekki uśmiech. Dla mnie wyglądało.

Haruki Murakami (Śmierć Komandora, Tom II, 2017)




upływał termin ważności systemów jego organizmu. . .

   Jakby na potwierdzenie słów Komandora po twarzy Tomohika Amady stopniowo rozlało się cierpienie. Znów czuł, jak starość gwałci, zżera jego ciało, które niebawem przestanie funkcjonować. Nijak nie dało się tego uniknąć. Niedługo upływał termin ważności systemów jego organizmu. Ciężko było się temu przyglądać. Może nie powinienem był się niepotrzebnie wtrącać, tylko pozwolić mu spokojnie wyzionąć ducha bez bólu i z zamgloną świadomością.
   — Ale pan Tomohiko Amada sam dokonał tego wyboru powiedział Komandor, jakby czytając w moich myślach. — Żal go, ale nie ma rady.

Haruki Murakami (Śmierć Komandora, Tom II, 2017)




pewnie nie odróżniłby własnych jaj od kurzych.. . .

   Po kolacji przenieśliśmy się do salonu i piliśmy dalej. Jesień dobiegała już końca, ale tamtego wieczoru nie było jeszcze na tyle chłodno, żeby palić w kominku.
   — A jak się ma twój ojciec? — zapytałem.
   Masahiko lekko westchnął.
   — Bez zmian. Głowa zupełnie nie działa. Pewnie nie odróżniłby własnych jaj od kurzych.
   — Jeśli spadną na podłogę i się rozbiją, to znaczy, że kurze — powiedziałem.
   Masahiko roześmiał się głośno.
   Ale jednak człowiek to przedziwne stworzenie. Jeszcze parę lat temu ojciec naprawdę był odporny i w pełni sił. Umysł też miał zupełnie jasny, jak zimowe niebo. Aż się nieprzyjemnie robiło. A teraz to jakby czarna dziura wspomnień. Jak nieokreślona dziura, która się nagle pojawiła w kosmosie — powiedział Masahiko i pokręcił głową. — Kto to powiedział, że„starość jest najbardziej niespodziewaną rzeczą, która nas w życiu spotyka*”?

Haruki Murakami (Śmierć Komandora, Tom II, 2017)



*Pamiętnik Lawa Trockiego

12 sierpnia 2020

prawdopodobieństwo ... wtedy nikt nie ponosi odpowiedzialności. . .

Prognoza pogody też była znośna. Nie miało być pięknie, lecz też nie jakoś strasznie. Cały dzień będzie lekkie zachmurzenie, ale chyba bez opadów. Chyba. Urzędnicy i ludzie mediów są inteligentni i absolutnie nie używają dwuznacznych słów w rodzaju„chyba”. W tym celu wymyślono wygodne wyrażenie „prawdopodobieństwo wystąpienia opadów” (wtedy nikt nie ponosi odpowiedzialności).
   Kiedy wiadomości i prognoza dobiegły końca, wyłączyłem radio, zmyłem po śniadaniu i schowałem naczynia do szafek.Potem usiadłem przy stole i zatopiłem się w rozmyślaniach,popijając drugą kawę. Normalny człowiek czytałby teraz poranne wydanie gazety, ale ja nie prenumerowałem gazet. Dlatego pijąc kawę, patrzyłem na wspaniałą wierzbę za oknem i rozmyślałem.

Haruki Murakami (Śmierć Komandora, Tom II, 2017)



20 sierpnia 2015

zdrowy intelekt opiera się na uświadomieniu sobie i zrozumieniu etapu cienia. . .

   - Czasami ludzie  mi  mówią,  że jestem  trochę ponura  - wyznaje Mari  szczerze. 
   Takahashi  przerzuca  futerał  z  puzonem  z  prawego  ramienia  na  lewe.  -  Słuchaj,  życie  nie dzieli  się  po  prostu  na  rzeczy  ponure  i  wesołe.  Pośrodku  jest  pośrednia  strefa  cienia.  Zdrowy intelekt   opiera   się   na  uświadomieniu  sobie  i  zrozumieniu  etapu  cienia.  A  osiągnięcie szczególnie ponura.

Haruki Murakami (fragment powieści Po zmierzchu, 2004)
   
   
   

sobie jakby własny świat. . .

  -  Myślę,  że  z  czasem,  po trochu  zbudowałam  sobie  jakby  własny  świat.  I  kiedy  jestem  w  nim  sama,  jest  mi  nieco  lżej na  duszy.  Ale  fakt,  że  musiałam  sobie  taki  świat  zbudować,  świadczy  o  tym,  że  jestem  słabym człowiekiem,   którego   łatwo   zranić.   I   ten   mój   świat   w   oczach   innych   ludzi   jest bezwartościowy,  nieważny.  Jak domek z kart,  który  może znieść  każdy  silniejszy  podmuch...

Haruki Murakami (fragment powieści Po zmierzchu, 2004)