Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hildebrandt Mateusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hildebrandt Mateusz. Pokaż wszystkie posty

26 września 2021

przyjazd na pogrzeb. notatki do reportażu. . .

I Witryna.

Powiedzmy Vogelburg. Miasto z wyprodukowanych śmieci.
A tu - nasz przyjaciel, brat.
Ostatni mieszkaniec kamienicznej witryny przy ul. Współczucia;
niewielkiego domu człowieka, na tej krótkiej ulicy.

Postać ludzka w naszych oczach,
jest jak na scenie,
we własnej biografii - tylko jest.

II Manekin.

Co może być w głowie, która milczy?
Trzepot skrzydeł?
Płacz dziecka?
Epizod dramatu?
Kto pomoże odgadnąć imiona wiatrów
tworzących wypukłość czoła?

III Cmentarz przed ceremonią.

Jest listopad,
trzymam w ręku pudełko zapałek.
W pudełku
uśmiechnięta śpi wyobrażona prawda,
zdolna rozpalić naszą wątłą myśl
o wieczności.

IV Pogrzeb manekina.

Wykopany realizm jest pusty,
- niewidoczne kubity informacji
atomy pierwiastków, wiedza -
w starych dekoracjach
ścian gliny i ziemi.
Piorun korzenia,
za swą stałość - niemy.

Na linach unosi się to co
nic nie waży.

          Nic, co nigdy nie miało wagi.
          Tym bardziej unosi się,
          jak Bóg nad czarnymi wodami.

Tylko w plastikowym oku,
jak owad wykrwawiony w bursztynie
- pęcherzyk powietrza -
przestrzeń po wyparowanej łzy stwórcy,
przestrzeń po prawdziwym życiu.

                                     Mateusz Hildebrandt
   
   
   

23 września 2021

droga elizabeth. . .

         The art of losing isn’t hard to master;(…) 
         I lost my mother’s watch. 
                                                       Elizabeth Bishop 

                        dla R.B.

Droga Elizabeth,
kto ci dał tyle siły, żeby iść po ziemi,
skoro kieszenie masz puste,
bez kluczy do zgubionego domu,
gdzie wieszak po płaszczu kołysze powietrze
i ja,
patrzę na ten wieszak.

Patrzę też na niedomkniętą szufladę.
Czyżbyś w końcu znalazła zegarek
po matce?
Wiem, że z łzą złości szukałaś go.
Jaki czas poszukiwany na nim odnalazłaś?

Dokąd teraz idziesz, tak nieznośnie lekka;
i czy tam, jak zawsze tu znajdziesz
ulubione krzesło przy stole,
by załamać na nim ręce i pomyśleć?

A jeśli, to za dużo by mieć i strzec przed stratą,
czy choć ołówek i kolano, by napisać?

Napisz to!

Bo albo słowa od ciebie,
albo długie po tobie milczenie,
którego nie da się stracić.

                                       Mateusz Hildebrandt
 
 
   

30 września 2020

pierwsze odpowiedzi na nowe porównania. . .

                                                  Janinie O.

I

to co przychodzi na myśl
jak na mszę porównań

Poeta pyta:
do czego porównasz...

II

dzień porównam do złości
noc do strachu
jabłko do posiłku skazanej
królestwo do bólu
ciało do zwłok

ciszę nocy do bezdechu
usta
do końca

rękę w ciemności
do cienia wokół świecy

oko do ostatniej żywej rzeczy
pocałunek
do pierwszej rzeczy po śmierci

palce do odpuszczenia
oddech do minionego już progu

milczenie do moich pytań

poezję
- skoro pytasz -
do wahania
w świetle dnia do ślepej
w nocy pewności

Marzec-Maj 2019

                                                   Mateusz Hildebrandt

   

   

   

10 października 2015

opuszczeni w przemijaniu. . .

opuszczeni w przemijaniu
wprost w przepaście nieba
skaczą nocą jak koty

opuszczeni w przemijaniu
ukrywają ciche skargi
podksiężycowe profanacje życia

opuszczeni w przemijaniu
pomalutku cichym nokturnem
żegnają przypadkowy unikat ciała

opuszczeni w przemijaniu
już poza strunami swojej pamięci
zapatrzeni w oddalenie

opuszczeni w przemijaniu
majaczący przebudzenia
oglądają orficką twarz sufitu

opuszczeni w przemijaniu
nieprzystosowani do umierania
w siebie samych wracający

                                      Mateusz Hildebrandt