08 września 2013

biała lokomotywa. . .

Sunęła poprzez czarne łąki
Sunęła przez spalony las
Mijała bram zwęglone szczątki
Płynęła przez wspomnienia miast
Biała Lokomotywa

Skąd wzięła się w krainie śmierci
Ta żywa zjawa istny cud
Tu pośród pustych marnych wierszy
Tu gdzie już tylko czarny kurz
Biała Lokomotywa

Ach czyj ach czyj to jest
Tak piękny hojny gest
Kto mi tu przysłał ją
Bym sie wydostał stąd
Białą Lokomotywę

Ach któż no któż to może być
Beze mnie kto nie umie żyć
I bym zmartwychwstał błaga mnie
By mnie obudził jasny zew
Białej Lokomotywy

Suniemy poprzez czrne łąki
Suniemy przez spalony las
Mijamy bram zwęglone szczątki
Płyniemy przez wspomnienia miast
z Białą Lokomotywą

Gdzie brzęczą pszczoły pluszcze rzeka
Gdzie słońca blask i cienie drzew
Do tej co na mnie w życiu czeka
Do życia znowu nieś mnie nieś
Biała Lokomotywo

                                          Edward Stachura
   
   
   

zbawcą dla przyjaciela. . .

Czyś jest powietrzem czystem i samotnością, i chlebem, i lekiem dla druha swego? Niejeden własnych kajdan zerwać nie zdołał, a stał się zbawcą dla przyjaciela.

Fryderyk Nietzsche 
(z działa filozoficznego Tako rzecze Zaratustra. Książka dla wszystkich i dla nikogo, 1885)
 
 
   

ballada bezbożna. . .

Gdzie mojej ręki lewej z niebem igra samiec
Tam stado dojnych gwiazd i moja śmierć się pasie

Gdzie mojej ręki prawej ogródek się szerzy
Tam żonę martwą zakopują w ziemi

Gdzie moich jąder krąży podwójna planeta
Tam wieszają człowieka za to że poeta

Gdzie nasienie pośpiesznie porzucone gnije
Tam kobietę do spazmu pobudzają kijem

Gdzie mojego mózgowia cieknie wrąca struga
Tam pijak pijąc wie już co jest dobra wódka

Gdzie moja stopa lewa bieg planet popędza
Tam nie ma Boga tylko jego impotencja

Gdzie moja stopa prawa bieg planet wstrzymuje
Też nie ma Boga tylko nieskończony smutek

Gdzie moja męskość głową fioletową straszy
Poślubiona dziewica regularnie krwawi

Gdzie patrzę lewym okiem tam widzę: jest Polska
Biskup na świni tyłem wjeżdża do kościoła

Gdzie patrzę prawym okiem moje życie marne
Jak zwykle z przyjściem zmroku idzie pod latarnię

                                                                     Rafał Wojaczek
   
   
   

cienie dwojga kochających się ludzi były czarne. . .

Zapadł wieczór. W pokoju panował czarny mrok. Fortepian był też czarny. Cienie dwojga kochających się ludzi były czarne. Tylko oczy Klarysy błyszczały w ciemności jak zapalona świece, a w wykrzywionych od bólu ustach Waltera emalia zębów lśniła niczym kość słoniowa.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

niemy marsz podróżujących bogów. . .

Tego dnia wszystko miało w sobie ukrytą szansę powodzenia, jak niemy marsz podróżujących bogów.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

święty hałas. . .

Kiedy przyniesiono list Ulricha, Walter i Klarysa grali znowu z takim zapałem na fortepianie, że cienkonogie artystyczne meble tańczyły, a ryciny Dante Gabriela Rosettiego trzęsły się na ścianach. Starego posłańca, który zastał dom i mieszkanie otwarte i nie był przez nikogo zatrzymany, uderzyły prosto w twarz gromy i błyskawice, kiedy przekroczył próg pokoju, w którym grali, tak że święty hałas, w jaki wpadł, zmusił go go przywarcia do ściany w pozycji pełnej szacunku.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

zasada niedostatecznej przyczyny. . .

- ZNP to Zasada Niedostatecznej Przyczyny! - wyjaśnił Ulrich. - Jest pan przecie filozofem i wie, co to pojęcie oznacza. Tylko w stosunku do samego siebie robi się pod tym względem wyjątek. W naszym rzeczywistym, to znaczy osobistym życiu, jak i w życiu publiczno-historycznym dzieje się zawsze tylko to, co właśnie nie ma dostatecznej przyczyny.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

formę wyrazu ... odnaleźć samego siebie?. . .

Czy nie jest wielkim szczęściem, jeśli ktoś wskaże taką formę wyrazu, w jakiej można odnaleźć samego siebie?

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

coś się zjawia, co rości sobie prawo stać się ich życiem. . .

Za młodu życie roztaczało się przed nami jak rozpoczęty dopiero poranek, pod każdym względem pełen możliwości i luk, ale w południe nagle coś się zjawia, co rości sobie prawo stać się ich życiem. W ogóle jest to coś tak nieoczekiwanego, jak kiedy pewnego dnia zjawi się przed nami człowiek, z którym korespondowaliśmy przez dwadzieścia lat nie znając go osobiście i wyobrażaliśmy go sobie zupełnie innym. A jeszcze o wiele dziwniejsze jest to, że większość ludzi wcale togo nie zauważa.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

drugą ojczyznę. . .

Każdy z nas posiada drugą ojczyznę, w której wszystko, co się robi, jest niewinne.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

07 września 2013

fortepian stał otwarty, jak łóżko rozkopane przez śpiącego. . .

Plugawe upojenie ciężką, zmysłową muzyką wabiło go jednak z powrotem. Za jego plecami fortepian stał otwarty, jak łóżko rozkopane przez śpiącego, który boi się obudzić, aby nie być zmuszanym spojrzeć rzeczywistości w twarz.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

nie wolno się na swoją epokę boczyć. . .

"Nie wolno się na swoją epokę boczyć, nie wyrządzając sobie samemu krzywdy".

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

kwadratowe koło z drewnianego żelaza. . .

Gdyby rozłożyć ową epokę na poszczególne elementy, wynikłby z tego bezsens, jak kwadratowe koło z drewnianego żelaza, ale w gruncie rzeczy wszystko stapiało się w jednym jasno lśniący sens.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

dusza woła w pustkę kosmosu. . .

Fortepian wprawiał w drganie ściany domu, będąc jednym z tych megafonów, przez które dusza woła w pustkę kosmosu, niczym jeleń na rykowisku, nie słysząc znikąd odpowiedzi, a jedynie takie samo współzawodniczące wołanie tysiąca innych dusz samotnie wołających w przestworza.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

tylko pełne wykorzystanie własnych możliwości może ocalić czyjąś indywidualność. . .

Skoro więc już futboliści i konie mogą być genialnymi i tylko pełne wykorzystanie własnych możliwości może ocalić czyjąś indywidualność, Ulrich postanowił wziąć sobie od swego życia roczny urlop, aby szuka odpowiedniego zastosowania dla swoich zdolności.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

sprawność i znaczenie da się bezbłędnie wymierzyć. . .

Ponadto koń i bokser górują nad wielkim umysłami tym, że ich sprawność i znaczenie da się bezbłędnie wymierzyć, tak że najlepszy spośród nich zostaje rzeczywiście uznany za najlepszego, i w ten sposób sport i rzeczywistość słusznie doczekały się swej kolei, odsuwając w cień przestarzałe pojęcia genialności i wielkości humanistycznej.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

jakość czynników zależy od danych warunków historycznych, a jakość człowieka od psychotechnicznej zręczności. . .

Kogo może jeszcze interesować tocząca się od tysiąca lat gadanina o ty, co dobre, a co złe, skoro się okazuje, ze nie są to żadne "wartości stałe". ale jedynie "funkcjonalne", tak że jakość czynników zależy od danych warunków historycznych, a jakość człowieka od psychotechnicznej zręczności, z jaką wykorzystuje się jego zalety!

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

uczucie... posługiwać rozumem. . .

Uczucie ludzkie nie nauczyło się jeszcze posługiwać rozumem i pomiędzy jednym a drugim istnieje różnica rozwoju niemal równie wielka jak pomiędzy ślepą kiszką a korą mózgową.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

geniuszu uważano za łobuzów. . .

Zresztą w Cekanii geniuszy uważano za łobuzów, ale też nigdy, jak zdarzało się to gdzie indziej, nie uważano pierwszego lepszego łobuza za geniusza.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

dla uzyskania szczęścia. . .

Cele są wytyczone na krótką metę, ale i życie jest krótkie.  W ten sposób wydobywa się z niego maksimum osiągnięć i niczego ponadto człowiek do szczęścia nie potrzebuje, gdyż to, co się osiąga kształtuje duszę, podczas gdy nie spełnione pragnienia ją wypacają. Dla uzyskania szczęścia nie jest ważne, czego się pranie, ale czy się to osiąga.
(...)
Wysiąść! Wyskoczyć! Tęsknimy za tym, by ktoś nas zatrzymał, by to się już dalej nie rozwijało, stanęło w miejscu i wróciło do punktu przed rozgałęzieniem, gnie zjechaliśmy na fałszywy tor.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

sport jest brutalny.. . .

- Zapewne - przytakną pośpiesznie Ulrich. - Sport jest brutalny. Można nawet powiedzieć, że jest to osad rozproszkowanej powszechnej nienawiści(...)

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

teologia zaś czymś, o czym się nie wie. . .

Może było to nawet i ciekawe, jako że sport jest czymś bardzo współczesnym, teologia zaś czymś, o czym się nic nie wie(...)

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

twoja dupa wprawia mnie w istny zachwyt!. . .

Ten człowiek, chociaż chciał być z nią sam na sam, nie potrafił jej nawet powiedzieć: "Jezus Maria, Leona! Ta twoja dupa wprawia mnie w istny zachwyt!", oblizując z apetytem swój wąsik, kiedy na nią patrzył, jak to czynili zwykle inni jej adoratorzy.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

pewnego dnia poczuje się człowiekiem pozbawionym właściwości. . .

A ponieważ posiadanie cech zakłada już z góry pewną radość z tego, że one w ogóle istnieją, pozwala to przewidzieć, że komuś kto nawet wobec siebie samego nie ma poczucia tego, co rzeczywiste, może się przytrafić, iż pewnego dnia poczuje się człowiekiem pozbawionym właściwości.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

u przeciętnego mieszkańca miast. . .

"Z tego można wyciągnąć dwa wnioski - rzekł do siebie. - Wydajność mięśni u przeciętnego mieszkańca miast, który przez cały dzień spokojnie chodzi za własnymi sprawami, jest bez porównania większa niż u atlety, który raz na dzień podnosi olbrzymi ciężar. Zostało to fizjologicznie stwierdzone i dlatego drobne, powszednie wysiłki zsumowane w skali całego społeczeństwa, właśnie dzięki tej swojej zdolności sumowania się, wnoszą w nasz świat o wiele więcej energii niż wielkie czyny bohaterów. Bam heroiczny wyczyn wydaje się wręcz znikomy, jak ziarnko piasku położone na szczycie góry w złudnym przeświadczeniu, że ono coś znaczy".

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)