Od narodzin noszę w sobie żałobę — po tym świecie.
23 września 2021
w sobie żałobę. . .
bóg ... w przerażającej nicości. . .
Myśl o Bogu jest barierą dla samobójstwa, ale nie dla śmierci. Wcale nie rozjaśnia mroku, którego chyba musiał zlęknąć się Bóg, kiedy w przerażającej nicości chciał zmacać sobie puls...
możesz powiedzieć, że wszechświat nie ma żadnego sensu. . .
przyszłość była dla mnie wielkim ciężarem. . .
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
wrażenie, że do mnie należy cały świat. . .
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
doświadczałem uczucia pustki na widok morskiej pełni. . .
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
w zboka wszyscy bawili się u nas tradycyjnie w pierwszej i drugiej klasie. . .
- On ma wielkiego, on ma wielkiego!
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
ale „czas”, na powrót, jak chwasty, rozplenił się między nami. . .
Powróciły wszystkie bolesne wspomnienia. Było mi ciężko z tym, że Kusano, wykazując się dobrą wolą, nigdy ani słowem nie wspomniał o mojej pośredniej odmowie poślubienia Sonoko. Chciałem mieć jakiś dowód, że choć trochę z tego powodu cierpiała; pragnąłem znaleźć jakikolwiek ekwiwalent mojego własnego nieszczęścia. Ale „czas”, na powrót, jak chwasty, rozplenił się między nami i nie było już mowy o jakichkolwiek uczuciach, które nie byłyby zabarwione dumą, próżnością czy rozsądkiem.
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
najwcześniejsze doznanie olfaktoryczne. . .
Zapach żołnierskiego potu — podobny do zapachu morskiej bryzy, jak złotawe gorące powietrze unoszące się nad plażą — ten zapach wpadał w moje nozdrza i upajał mnie. Jest to chyba moje najwcześniejsze doznanie olfaktoryczne. Nie miało ono wtedy oczywiście nic wspólnego z doznaniami seksualnymi, ale powoli rozbudzało we mnie silny zmysłowy pociąg do takich rzeczy jak los żołnierzy, tragizm ich zawodu, śmierć, dalekie kraje, które mieli zobaczyć...
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
30 września 2020
pierwsze odpowiedzi na nowe porównania. . .
Janinie O.
Ito co przychodzi na myśl
jak na mszę porównań
Poeta pyta:
do czego porównasz...
II
dzień porównam do złości
noc do strachu
jabłko do posiłku skazanej
królestwo do bólu
ciało do zwłok
ciszę nocy do bezdechu
usta
do końca
rękę w ciemności
do cienia wokół świecy
oko do ostatniej żywej rzeczy
pocałunek
do pierwszej rzeczy po śmierci
palce do odpuszczenia
oddech do minionego już progu
milczenie do moich pytań
poezję
- skoro pytasz -
do wahania
w świetle dnia do ślepej
w nocy pewności
Marzec-Maj 2019
Mateusz Hildebrandt
26 sierpnia 2020
naprawdę strasznie lubię takie usuwanie usterek. . .
Jak wcześniej wspomniałem, jest to czynność wymagająca cierpliwości, ale mnie wcale nie męczy. Czytanie wiele razy tego samego zdania, żeby sprawdzić, czy odpowiednio brzmi, zmienianie szyku wyrazów, drobne zmiany wyrażeń — naprawdę strasznie lubię takie usuwanie usterek. Czuję wielką radość na widok pełnego poprawek tekstu i dziesięciu ołówków HB, które stają się coraz krótsze. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie jest to bardzo ciekawa praca. Nigdy mnie nie nuży, choćbym zajmował się nią w nieskończoność.
spokojnie i cicho, jak lokomotywa. . .
— Umarł bardzo spokojnie — powiedział. — Ja też chciałbym tak spokojnie umrzeć, kiedy przyjdzie mój czas. Na ustach miał nawet lekki uśmiech.
— Uśmiech? — powtórzyłem.
— Może, ściśle mówiąc, nie był to uśmiech. Ale w każdym razie wyglądało to na lekki uśmiech. Dla mnie wyglądało.
upływał termin ważności systemów jego organizmu. . .
— Ale pan Tomohiko Amada sam dokonał tego wyboru powiedział Komandor, jakby czytając w moich myślach. — Żal go, ale nie ma rady.
pewnie nie odróżniłby własnych jaj od kurzych.. . .
— A jak się ma twój ojciec? — zapytałem.
Masahiko lekko westchnął.
— Bez zmian. Głowa zupełnie nie działa. Pewnie nie odróżniłby własnych jaj od kurzych.
— Jeśli spadną na podłogę i się rozbiją, to znaczy, że kurze — powiedziałem.
Masahiko roześmiał się głośno.
Ale jednak człowiek to przedziwne stworzenie. Jeszcze parę lat temu ojciec naprawdę był odporny i w pełni sił. Umysł też miał zupełnie jasny, jak zimowe niebo. Aż się nieprzyjemnie robiło. A teraz to jakby czarna dziura wspomnień. Jak nieokreślona dziura, która się nagle pojawiła w kosmosie — powiedział Masahiko i pokręcił głową. — Kto to powiedział, że„starość jest najbardziej niespodziewaną rzeczą, która nas w życiu spotyka*”?
12 sierpnia 2020
prawdopodobieństwo ... wtedy nikt nie ponosi odpowiedzialności. . .
Kiedy wiadomości i prognoza dobiegły końca, wyłączyłem radio, zmyłem po śniadaniu i schowałem naczynia do szafek.Potem usiadłem przy stole i zatopiłem się w rozmyślaniach,popijając drugą kawę. Normalny człowiek czytałby teraz poranne wydanie gazety, ale ja nie prenumerowałem gazet. Dlatego pijąc kawę, patrzyłem na wspaniałą wierzbę za oknem i rozmyślałem.
jedynym przeznaczeniem było robienie dziur w ludziach. . .
W tej części planety, gdzie mieszkał Hoover, każdy,kto chciał, mógł to kupić w najbliższym sklepie żelaznym. Mieli je policjanci. Mieli je przestępcy. Mieli je także ludzie, którzy znajdowali się pośrodku.
Przestępcy celowali z rewolwerów do ludzi, mówiąc: — Dawaj forsę — i ludzie zwykle dawali. Policjanci celowali do przestępców i mówili: — Stój!— albo coś innego, zależnie od sytuacji, i przestępcy zwykle słuchali. Czasem nie słuchali. Czasem żona była tak wściekła na męża, że dziurawiła go z rewolweru. Czasem mąż był tak wściekły na żonę, że robił w niej dziurę z rewolweru. I tak dalej.
W tym samym tygodniu, kiedy oszalał Dwayne Hoover, czternastoletni chłopiec z Midland City podziurawił ojca i matkę, ponieważ nie chciał im po-kazać złej cenzurki. Jego adwokat przygotowywał wniosek o uznanie go za chwilowo niepoczytalnego,to znaczy, w momencie strzelania chłopiec stracił zdolność rozróżniania dobra i zła.
04 czerwca 2020
gdy brakuje pewnych, zawczasu ustalonych ról życiowych. . .
12 maja 2020
a jeden dzień był szczególnie straszny. . .
14 kwietnia 2020
to nie my żyjemy w czasie, ale czas żyje w nas. . .
tak czy owak wolały mozarta. . .
cybernetyka senna. . .
Podróże w czasie są dostępne we śnie, we wspomnieniach, w pomyleniach,w wariactwie, w sklerozie.
Od pewnego czasu grasuje po moich snach ferajna rzezimieszków. Działają często systemem chytrego okrążania. Tak, że niby jest się w tłumie, a w pewnej chwili okazuje się, Że to naokoło oni. Ucieczka odcięta. Oni mają noże. Wtedy się przeważnie budzę. Nie wiem, jak ich się pozbyć, bo sny zarażają się od siebie. Wyrabia się cybernetyka senna.
ja tak najpierw się nie zgodzę, poprzewracam oczyma, a potem podpiszę. . .
Okazało się, Że tak. Światła nieraz zostawia specjalnie i spaceruje po placu. Niech się dobijają. Naczytał się różności. Ciągle mówi, że powinien napisać „wymądrzadło".
— Może opowiem to wszystko, wpuszczę gości po dwudziestu latach. Tak jak Proust. To, co ja się dowiaduję, czym się zajmuję, to będzie maglowane za pięć, siedem lat. Zawsze o pięć, siedem lat uprzedzam. Stanisław August Poniatowski, jak jechał do Grodna na pierwszy rozbiór Polski, to mówił do pokojowca: „Ja tak najpierw się nie zgodzę, poprzewracam oczyma, a potem podpiszę", Kazimierz Wielki nie był wcale takim dobrym królem. Dał sobie tyle powydzierać. Mazowsze, Ruś, Śląsk. Przyjaźnił się z książętami śląskimi, a oni go mieli za nic, pozmieniali herby piastowskie, zhołdowali króla czeskiego. Piastowie nie znali się na wielkiej polityce, byli kłótliwi, jazgotliwi. Antoni Gołuchowski, namiestnik Galicji=, dostał od cesarza order, drugi order od cara, a jego polityka polegała na niedopuszczaniu do skłócenia się tych trzech państw.
— To aż tak?
— Tak! — wykrzykuje Le.
Chodzi między łańcuchami górskimi z książek. Tu zagląda, tam odkłada. Wstawiam sobie na środku krzesło. Wstawiam wodę na herbatę
— Herbatę masz?
narzekanie na zanik liturgii, dobrych śpiewów, łaciny. . .
- ale jest noc
- ona postanowiła niczemu się nie dziwić.
Zwierzała Ludwikowi, że kiedy umarł jej mąż, Zakrzewski, wyszła ze szpitala i ze zmartwienia oddała się na postoju czterem taksówkarzom.
Mnie opowiadała, jak wynajęła sobie prywatnego impresario, eleganta wilniuka, który biorąc połowę zarobków, jeździł z nią i małą córką Wilgą po Polsce, zajmował się wszystkim, hotelem, Wilgą i organizowaniem nieraz czterech spotkań autorskich w ciągu jednego dnia. Kiedy Wilga trochę podrosła, szły obie trzy tygodnie piechotą ze Szczecina do Gdańska. Po drodze mówiły wiersze, prozy, felietony, monologi, do tego rysowały i rozdawały rysunki. Dostawały noclegi i jedzenie.
Moja rozmowa z Anią o katolicyzmie. Wspólne narzekanie na zanik liturgii, dobrych śpiewów, łaciny. Uprotestancenie. We Francji nie umieją klękać.
Ja o przesadzie z Matką Boską.
Ania
— jeżeliby wyrzucić Matkę Boską, to już by się w ogóle rozleciało.
— Dawniej baba w kościele, godzinki, tu śpiewa, tu się ogląda, wyjdzie, i z pyskiem, albo obmowa po cichu. Ale i to się opłacało. Coraz tego wszystkiego mniej.
Ania
— tak, zanik liturgii, nawet samej religii, mówi się raczej o etyce.
Przypomniał mi się Egipt. Te piramidy Światła od latarń na szosie we mgle. Kiedy jechałem przez Egipt Górny, nabrałem pewności, że to te monumentalne krajobrazy natchnęły tak monumentalną sztukę, Że ta sztuka jest z Ziemi, stąd, nie z innych planet.
jej matka oddała swą małą podłą duszę Bogu — a raczej nicości. . .
Niezadowolona, a w życiu osobistym wręcz zrozpaczona, Claire poznała jednak niezwykłe radości związane z nieruchomościami. Kiedy jej matka oddała swą małą podłą duszę Bogu — a raczej nicości — właśnie się rozpoczynało trzecie tysiąclecie i dla Zachodu, uprzednio określanego jako judeochrześcijański, było to być może o jedno tysiąclecie za dużo, w takim samym znaczeniu, w jakim się mówi o bokserach, że stoczyli o jedną walkę za dużo[...]