Równowaga świata
Niewątpliwa symetria radości i cierpienia bynajmniej nie
wynika z ich równomiernego rozłożenia, zawdzięczamy
ją raczej niesprawiedliwości, która uderza w kilka jednostek
i na nie kładą ogrom przygnębienia, którym one równoważ
za troskę innych. Można albo ponosić konsekwencję
własnych czynów, albo uchronić ę przed nimi - takie
możliwości ludzkiego losu. Ta dyskryminacja nie
Podlega żadnym kryteriom: jest nieuchronnym przeznaczeni , absurdalnym podziałem, wyborem kaprysu
l fantazji. Nikogo nie ominie skazanie na szczęście lub
nieszczęście , nikt nie ukryje się przed wrodzonym wyrokiem,
przed kuriozalnym trybunałem , którego decyzja
rozciąga swoją moc od chwili zapłodnienia po grób.
Są tacy, którzy płacą za wszystkie swe radości ,
którzy muszą odpokutować wszystkie przyjemności ,
którzy muszą zdać sprawę z każdego swego zapomnienia:
nigdy nie wypłacą się za jedną jedyną sekundę szczęścia.
Tysiące goryczy koronują rozpustny dreszcz, jakby
nie mieli żadnego prawa do tych ogólnie przyjętych
słodyczy, jakby ich zapomnienie się stanowiło zagrożenie
dla bestialskiej równowagi świata... Był któryś z nich
przez chwilę szczęśliwy pośród piękna natury? - będzie
go zaraz żałował w nieuchronnie nadchodzących rozpaczach;
pozwolił sobie na dumę w swych planach
i marzeniach? Szybko obudzi się, jak z utopijnego
snu, przywołany do porządku przez zbyt konkretne
cierpienia.
Są pośród ludzkości ofiarnicy, którzy płacą za nieświadomość innych, którzy szą zadośćuczynić nie tylko
swojemu szczęściu, ale też szczęści u innych. Stąd bierze
się owa równowaga: harmonijne proporcje radości i bólu.
eś i powszechna, tajemna zasada przeznaczyła cię na
ofiarę, będziesz szedł przez swoje życie, depcząc nic ość
raju, który masz w sobie, a ten ślad porywu, który przebija
przez twoje spojrzenie i twoje marzenia, zostanie zbrukany
wobec nieczystości czasu, materii i ludzi. Twoim piedestałem
będzie gnojówka, a trybunałem narzędzia tortur.
Czeka cię tylko chwała trędowate o i korona z zaschłej
plwociny. Spróbuj tak iść przy boku tych, którym to
wszystko zawdzięczasz, dla których wszelkie drogi są
dostępne. Nawet kurz i popioły będą się wznosić, by
zagrodzić wyjście z czasu i drogę do ucieczki w marzenia.
W którąkolwiek stronę się skierujesz, twoje kroki zawsze
grzęzną w błocie , a twój głos wyśpiewywać będzie tylko
hymny na jego cześć, nad twoją głową, schyloną ku sercu
zdolnym tylko żywić litość dla siebie samego, wionąć
będzie może już tylko oddech tych szczęściarzy, błogosławionych zabawek bezimiennej ironii, winnych akurat
tyle, co i ty.
Emil Cioran (z pisma filozoficznego Zarys rozkładu, 1945)