09 września 2013

po skończonej bitwie, gdzie leżą cicho. . .

Dusza przedstawia spokojną przejrzystość pola po skończonej bitwie, gdzie leżą cicho, tak że natychmiast można zauważyć, gdzie jakiś strzęp życia daje jeszcze znać o sobie, to podnosząc się, to jęcząc.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

postęp przynosi zysk w szczegółach. . .

Każdy postęp przynosi zysk w szczegółach, ale rozszczepia całość, stanowi przyrost siły, która stopniowo wzrastając staje się jednak w końcu niemocą, ale i tak nie można tego procesu powstrzymać.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

pogodzony z życiem człowiek. . .

Duch skrycie i śmiertelnie nienawidzi wszystkiego, co udaje, iż jest niezmiennie, wielkich ideałów i praw oraz ich zmniejszonego, zakrzepłego odbicia, jakim jest pogodzony z życiem człowiek.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

tryska i wypryska. . .

(...)każdy głupiec zaczyna się od kropelki, która tryska i wypryska(...)

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

jakaś siła zmusza do życia wbrew. . .

Ulrich to człowiek, którego jakaś siła zmusza do życia wbrew własnemu "ja", choć pozornie folguje sonie nie uznając żadnego przymusu.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

nie szanuje uprawnień. . .

Nie szanuje uprawnień, chyba że, co zdarza się zresztą rzadko, szanuje tych, którzy je posiadają.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

powiedzieć, że jego gniew jest naprawdę jego własnym gniewem. . .

Kto może dziś jeszcze powiedzieć, że jego gniew jest naprawdę jego własnym gniewem, skoro tyle się doń wtrąca i lepiej się na sprawach rozumie niż on sam?

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

odpowiedzialność nie ciąży już przede wszystkim na samym człowieku. . .

Dziś natomiast odpowiedzialność nie ciąży już przede wszystkim na samym człowieku, lecz zależy od powiązania wielu różnych spraw. Czyż nie zauważono, że przeżycia uniezależniły się od ludzi?

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   


cios można też przyjąć sportowo, jako przeszkodę. . .

Każdy cios można odczuć nie tylko jako ból, ale również i jako afront, co go jeszcze wzmaga i czyni nie do zniesienia. Ale cios można też przyjąć sportowo, jako przeszkodę, która nie powinna nas ani peszyć, ani wprawiać w ślepy gniew, a wtedy bywa nierzadko, iż ciosu w cale nie zauważy. W  tym ostatnim wypadku dzieje się tak tylko dlatego, że włączamy go do większej całości, do przebiegu całej walki, przez co istota ciosu okazuje się zależna od funkcji, jaką miał spełnić. Właśnie ten fenomen, że jakieś przeżycie otrzymuje swój sens, a nawet swoją właściwa treść dopiero wskutek miejsca zajmowanego w łańcuchu konsekwentnych działań, objawia się u każdego, kto uważa to nie za osobiste wydarzenie, ale za wyzwanie rzucone sile jego intelektu.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

o swoim życiu powiedzieć. . .

Z niewielką przesadą przeto wolno mu było o swoim życiu powiedzieć, że wszystko się w nim tak odbywa, jak gdyby poszczególne wydarzenia zależały bardziej jedne od drugich niż od niego samego.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

robi się krok naprzód, kiedy się kłamie. . .

(...)dlaczego właściwie wszystkie najmniej szczere i w głębszym sensie tego słowa nieprawdziwe wypowiedzi spotykają się z tak niepokojąco przychylnym przyjęciem? "Zawsze dopiero wtedy robi się krok naprzód, kiedy się kłamie(...)

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

08 września 2013

biała lokomotywa. . .

Sunęła poprzez czarne łąki
Sunęła przez spalony las
Mijała bram zwęglone szczątki
Płynęła przez wspomnienia miast
Biała Lokomotywa

Skąd wzięła się w krainie śmierci
Ta żywa zjawa istny cud
Tu pośród pustych marnych wierszy
Tu gdzie już tylko czarny kurz
Biała Lokomotywa

Ach czyj ach czyj to jest
Tak piękny hojny gest
Kto mi tu przysłał ją
Bym sie wydostał stąd
Białą Lokomotywę

Ach któż no któż to może być
Beze mnie kto nie umie żyć
I bym zmartwychwstał błaga mnie
By mnie obudził jasny zew
Białej Lokomotywy

Suniemy poprzez czrne łąki
Suniemy przez spalony las
Mijamy bram zwęglone szczątki
Płyniemy przez wspomnienia miast
z Białą Lokomotywą

Gdzie brzęczą pszczoły pluszcze rzeka
Gdzie słońca blask i cienie drzew
Do tej co na mnie w życiu czeka
Do życia znowu nieś mnie nieś
Biała Lokomotywo

                                          Edward Stachura
   
   
   

zbawcą dla przyjaciela. . .

Czyś jest powietrzem czystem i samotnością, i chlebem, i lekiem dla druha swego? Niejeden własnych kajdan zerwać nie zdołał, a stał się zbawcą dla przyjaciela.

Fryderyk Nietzsche 
(z działa filozoficznego Tako rzecze Zaratustra. Książka dla wszystkich i dla nikogo, 1885)
 
 
   

ballada bezbożna. . .

Gdzie mojej ręki lewej z niebem igra samiec
Tam stado dojnych gwiazd i moja śmierć się pasie

Gdzie mojej ręki prawej ogródek się szerzy
Tam żonę martwą zakopują w ziemi

Gdzie moich jąder krąży podwójna planeta
Tam wieszają człowieka za to że poeta

Gdzie nasienie pośpiesznie porzucone gnije
Tam kobietę do spazmu pobudzają kijem

Gdzie mojego mózgowia cieknie wrąca struga
Tam pijak pijąc wie już co jest dobra wódka

Gdzie moja stopa lewa bieg planet popędza
Tam nie ma Boga tylko jego impotencja

Gdzie moja stopa prawa bieg planet wstrzymuje
Też nie ma Boga tylko nieskończony smutek

Gdzie moja męskość głową fioletową straszy
Poślubiona dziewica regularnie krwawi

Gdzie patrzę lewym okiem tam widzę: jest Polska
Biskup na świni tyłem wjeżdża do kościoła

Gdzie patrzę prawym okiem moje życie marne
Jak zwykle z przyjściem zmroku idzie pod latarnię

                                                                     Rafał Wojaczek
   
   
   

cienie dwojga kochających się ludzi były czarne. . .

Zapadł wieczór. W pokoju panował czarny mrok. Fortepian był też czarny. Cienie dwojga kochających się ludzi były czarne. Tylko oczy Klarysy błyszczały w ciemności jak zapalona świece, a w wykrzywionych od bólu ustach Waltera emalia zębów lśniła niczym kość słoniowa.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

niemy marsz podróżujących bogów. . .

Tego dnia wszystko miało w sobie ukrytą szansę powodzenia, jak niemy marsz podróżujących bogów.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

święty hałas. . .

Kiedy przyniesiono list Ulricha, Walter i Klarysa grali znowu z takim zapałem na fortepianie, że cienkonogie artystyczne meble tańczyły, a ryciny Dante Gabriela Rosettiego trzęsły się na ścianach. Starego posłańca, który zastał dom i mieszkanie otwarte i nie był przez nikogo zatrzymany, uderzyły prosto w twarz gromy i błyskawice, kiedy przekroczył próg pokoju, w którym grali, tak że święty hałas, w jaki wpadł, zmusił go go przywarcia do ściany w pozycji pełnej szacunku.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

zasada niedostatecznej przyczyny. . .

- ZNP to Zasada Niedostatecznej Przyczyny! - wyjaśnił Ulrich. - Jest pan przecie filozofem i wie, co to pojęcie oznacza. Tylko w stosunku do samego siebie robi się pod tym względem wyjątek. W naszym rzeczywistym, to znaczy osobistym życiu, jak i w życiu publiczno-historycznym dzieje się zawsze tylko to, co właśnie nie ma dostatecznej przyczyny.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

formę wyrazu ... odnaleźć samego siebie?. . .

Czy nie jest wielkim szczęściem, jeśli ktoś wskaże taką formę wyrazu, w jakiej można odnaleźć samego siebie?

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

coś się zjawia, co rości sobie prawo stać się ich życiem. . .

Za młodu życie roztaczało się przed nami jak rozpoczęty dopiero poranek, pod każdym względem pełen możliwości i luk, ale w południe nagle coś się zjawia, co rości sobie prawo stać się ich życiem. W ogóle jest to coś tak nieoczekiwanego, jak kiedy pewnego dnia zjawi się przed nami człowiek, z którym korespondowaliśmy przez dwadzieścia lat nie znając go osobiście i wyobrażaliśmy go sobie zupełnie innym. A jeszcze o wiele dziwniejsze jest to, że większość ludzi wcale togo nie zauważa.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

drugą ojczyznę. . .

Każdy z nas posiada drugą ojczyznę, w której wszystko, co się robi, jest niewinne.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

07 września 2013

fortepian stał otwarty, jak łóżko rozkopane przez śpiącego. . .

Plugawe upojenie ciężką, zmysłową muzyką wabiło go jednak z powrotem. Za jego plecami fortepian stał otwarty, jak łóżko rozkopane przez śpiącego, który boi się obudzić, aby nie być zmuszanym spojrzeć rzeczywistości w twarz.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

nie wolno się na swoją epokę boczyć. . .

"Nie wolno się na swoją epokę boczyć, nie wyrządzając sobie samemu krzywdy".

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

kwadratowe koło z drewnianego żelaza. . .

Gdyby rozłożyć ową epokę na poszczególne elementy, wynikłby z tego bezsens, jak kwadratowe koło z drewnianego żelaza, ale w gruncie rzeczy wszystko stapiało się w jednym jasno lśniący sens.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)
   
   
   

dusza woła w pustkę kosmosu. . .

Fortepian wprawiał w drganie ściany domu, będąc jednym z tych megafonów, przez które dusza woła w pustkę kosmosu, niczym jeleń na rykowisku, nie słysząc znikąd odpowiedzi, a jedynie takie samo współzawodniczące wołanie tysiąca innych dusz samotnie wołających w przestworza.

Robert Musil 
(fragment powieści awangardowej Człowiek bez właściwości, 1942)