11 lipca 2015

zima. . .

Zimą, kiedy dni płyną w monotonnym smutku,
Biedne gniazdka ptaszęce giną powolutku,
Wiatr pod niebem z ołowiu puste je kołysze,
Zimne, mroźnie zaklęte w skamieniałą ciszę.

A potem, gdy wiosenne zawieją podmuchy,
Nie znajdziemy na trawie szkielecików kruchych,
Choćbyśmy chcieli szukać i wszystkie pozbierać.
Czy ptaszęta się kryją, kiedy chcą umierać?

Czy miłość nasza, krucha tak w ogromie świata,
Stanie się w oczach Boga nicością po latach?
Niechże zalśni błękitem, nim we mgłach utonie
Łzą, bo przecież choć jedna łza zostanie po niej.

                                                               Sully Prudhomme
  
  
  

08 lipca 2015

rzeczy całego świata. . .

Wszystkie rzeczy całego świata, (...) który ogarniając wszystkie sfery nieba i wszystkie żywioły obejmuje i zawiera nie tylko to wszystko co istniało, lecz także to wszystko co być może, ponieważ poza nim nie tylko nie ma żadnych rzeczy, ale nawet żadnej przestrzeni ani żadnej próżni — są albo wieczne, albo nie wieczne. Wieczne, mówiąc po arystotelesowsku, są to te, które nie mając nigdy mieć końca, nigdy się również nie zaczynają, a w konsekwencji nie miały nigdy przyczyny sprawczej, a więc nie było nikogo kto by je był zrobił; i one nazywają się rzeczami niebieskimi, boskimi i nieśmiertelnymi.

Benedetto Varchi (1546)
   
   
   

nakazy mojżesza zostały dane tylko narodowi żydowskiemu. . .

   Mówię teraz jak chrześcijanin i do chrześcijan. Albowiem [nakazy] Mojżesza zostały dane tylko narodowi żydowskiemu i nie dotyczą pogan czy nas chrześcijan. Posiadamy naszą Ewangelię i Nowy Testament; [...]

Marcin Luter (1525)
 
 
   

osiem kazań marcina lutra ... którzy nie rozumieją, iż krucyfiks który tam stoi nie jest moim bogiem, albowiem bóg mój jest w niebie. . .

Osiem kazań Marcina Lutra przez niego wygłoszonych w Wittenberdze w post, 1522

W środę po Invocavit

   Kochani przyjaciele, mówiliśmy już o rzeczach, które są konieczne, czyli o mszy nie traktowanej jako msza ofiarna i o rzeczach, które nie są konieczne lecz wolne, jak życie małżeńskie, stan zakonny czy zniesienie obrazów. Poruszaliśmy te cztery sprawy i powiedzieliśmy sobie, że główną rolę odgrywa tu miłość. Mówiliśmy o obrazach, że powinny zostać zniesione tylko w tym wypadku, gdy będzie im oddawana cześć, nie inaczej, aczkolwiek wolałbym żeby ich w ogóle na całym świecie nie było, a to z powodu — czemu nie można zaprzeczyć — złego użytku, który się z nich czyni. Albowiem gdy ktoś ustawia obraz w kościele, temu zdaje się, że spełnił dla Boga dobry uczynek, a to jest zwykłe bałwochwalstwo, to jest właśnie największy, najważniejszy i najistotniejszy powód dla którego należałoby znieść obrazy, a nie ten którym kierowaliście się przy waszych działaniach, a który był najmniej istotny. Zdaje się bowiem, iż nie ma w ogóle człowieka lub że takich ludzi jest bardzo mało, którzy nie rozumieją, iż krucyfiks który tam stoi nie jest moim Bogiem, albowiem Bóg mój jest w niebie, lecz że jest on tylko znakiem. Świat jednak pełen jest tego drugiego nadużycia: któż bowiem wstawiałby drewniany lub srebrny obrazek do kościoła, gdyby nie miał zamiaru uczynić Bogu przysługi. Czy sądzicie, że książę Fryderyk, biskup z Halle, i inni wstawialiby tyle srebrnych obrazów do kościołów, gdyby nie sądzili, że da to coś w obliczu Boga? W przeciwnym wypadku na pewno zaniechaliby tego. Ten powód jednak nie uprawnia jeszcze by znieść obrazy,, by je rozedrzeć i spalić. Dlaczego? Albowiem musimy przyznać, iż są ludzie którzy nie doszli jeszcze do takiego przekonania, i którzy nadal potrzebują obrazów, acz nie jest ich może wiele. Mimo to nie możemy potępiać i nie powinniśmy potępiać czegoś, co jakiś człowiek gdzieś może potrzebować, lecz powinniśmy usłyszeć w kazaniu, że obrazy są niczym, Boga one nie obchodzą. Nie sprawia się Bogu też przyjemności ani mu służy, jeżeli zro-bimy mu obraz, i lepiej uczyni się, dając biednemu człowiekowi, złotego guldena niż Bogu złoty obraz; albowiem Bóg to nakazał, tamtego zaś nie. Jeżeli by oni usłyszeli, że obrazy nie mają znaczenia, sami by od nich odeszli i obrazy upadłyby bez całego tego zgiełku i rozruchów, nie tak jak się teraz zaczęło dziać. Dlatego też musimy się pilnie strzec, gdyż diabeł kusi nas w najsprytniejszy i najperfidniejszy sposób poprzez swoich apostoł łów. No więc mimo iż jest prawdą — bo nie można temu przecież zaprzeczyć — że obrazy są złe z powodu nadużyć, mimo ta nie powinniśmy ich odrzucać i potępiać.

Marcin Luter

Teoretycy, pisarze i artyści o sztuce 1500-1600 (oprac. Jan Białostocki, 1982)


07 lipca 2015

być krową. . .

Czy ja wiem?
Żyć trawio.
Żucio śnić.
Gębą z podmuchem pić i pić
Całe wiadro?

Dojenie
Nie, nie, racja!
Cielić się nie chcę...

A anielić?

Trzeba mieć równy lot
I dobry głos.

A ja już schrypłam.
W kościach też.

Nicość to nie najgorsza rzecz.


                                Miron Białoszewski (z tomu Rozkurz, 1980)
  
  
 

autoportret radosny. . .

Nie myślcie, że jestem nieszczęśliwy.
Cieszę się, że myślę.
Myślcie, że się cieszę.

Świadomość jest tańcem radości.
Moja świadomość tańczy
      przed lampą deszczu
      przed łupiną ściany
      przed sklepem spożywczym z wiecami kapusty
      przed ustami mówiących przyjaciół
      przed własną ręką nieoczekiwaną
      przed niewydrążoną rzeźbą rzeczywistości -
w przepychu najlepszej zabawy
i najwznioślejszego nabożeństwa
nieoddzielnie
moja świadomość tańczy.

A kiedy porwie się taniec,
zwyczajem każdego kłębka,
pójdę do nieba -
      gdzie się nic nie czuje,
      gdzie od początku byłem, zanim byłem,
      gdzie już do końca będę, gdy nie będę,
      tam - radość nie do opisania.
. . . . . . . . . . . . . .
To wszystko.

                                Miron Białoszewski (z tomu Obroty rzeczy, 1956)
  
  
 

z czego żyję. . .

Dwudziesty dziewiąty
Wywąchał kąty,
Grosza nie napaskudził.
A tak łudził.

Pamięta mnie moja renta
Czy nie pamięta?

Wschód słońca. Trzydziesty.
Teraz zacznę z sobą testy
Na wytrzymałość.

Trzydziestego pierwszego
Wzięłam się w całość.
Na pocztę! Do celu!
Tam zauważono, że zawieruszono.
— Pani Helu...
Znaleziono.

                                Miron Białoszewski (z tomu Rozkurz, 1980)
 
 

06 lipca 2015

mniemanie często wprowadza w błąd. . .

Wiedza jest bowiem prawdziwa, ale mniemanie często wprowadza w błąd. Niechaj więc nikt nie ufa zbytnio własnemu [zdaniu], aby nie błądził w swym dziele i nie narażał się na to, że się mu ono nie uda. Dla tego, kto tym się zajmuje, jest przeto bardzo pożyteczne, aby oglądał wiele dobrych postaci [w dziełach sztuki] i często te, które stworzyli słynni dobrzy mistrzowie, i aby słuchał też, jak oni mówią o tych [dziełach]. Ale przecież zawsze powinieneś zwracać uwagę na ich błędy i myśleć o tym, jak je naprawić.

Albrecht Dürer (1528)

Teoretycy, pisarze i artyści o sztuce 1500-1600 (oprac. Jan Białostocki, 1982)



05 lipca 2015

co najdoskonalsze. . .

   Skoro jednak nie możemy dojść do tego, co najdoskonalsze, czyż mamy zupełnie zrezygnować z nauki? Na tak bydlęce rozumowanie nie godzimy się. Dobre i złe leży przed ludźmi po to, aby rozsądny człowiek wybierał to, co lepsze.

Albrecht Dürer (1528)

Teoretycy, pisarze i artyści o sztuce 1500-1600 (oprac. Jan Białostocki, 1982)
 
 
   

02 lipca 2015

czas życia. . .

Już się życie gorące ku zmierzchowi skłania,
To młodość - miłości pora,
Krótki czas dzieli wino od dni winobrania,
Świt od wieczora.

Spraw, iżby kwietnej woni z dniem każdym przybyło
Śród roztańczonej fali,
Kochaj nadzieję, dumę, wysiłek – więc miłość –

To cię ocali.

Ileż już serc w pochodzie uszło nieustannym
Tam, gdzie wieczna samotność,
Nie wiedząc, co to znaczy miód i wiatr poranny
W chwilę ulotną.

Ileż tam istot ludzkich, drzewu są podobne,
Kiedy usycha,
One nie smakowały życia, kiedy zdobne
I w krzyk, i w cichość.

Nie rozsiały po świecie istnień swych, jak złota,
Choć miały pełne ręce,
Teraz zasnęły smutne, a wieczna tęsknota
Tam, i nic więcej.

Ty żyj i twe pragnienia rozrzuć niezliczone
W dreszczu ekstazy,
Kochaj, chętny miłościom, niechaj z ciebie one
Czerpią jak z wazy.

Gorycz upojeń dzikich z życiem toczy bój,
Spraw, by, co martwe, ożyło,
Niech na twych ustach śpiewa niby pszczeli rój
Radość i miłość.

A potem patrz bez żalu, jak zdradza cię wszystko
Śnione w marzeniach,
Rzucając serce twe, jak na urągowisko,
Gdzieś w stronę cienia.

                                                                        Paul Valéry
 
 
 

30 czerwca 2015

rozmowa pomiędzy św. antropologią, św. teologią i człowiekiem. . .

Św. Antropologia śpiewa:
Ja dla mocy i wygody
Rozbijam ideolody.

Co było stałe jest płynne
I co tożsame już inne.

Nie opory, transistory
Ani odrzutowe sfory.

Kto myśli, że teraz ładnie,
Od mego palca upadnie.

Niech z moich rad nie korzysta
Logiko-pozytywista.

Zapeklowany w słoju
Niech odpoczywa w pokoju.

Ziemia-dar, ziemia żywa
Podróże cudne odbywa,

Do ślubu ręce podnosi,
Miłego o szczęście prosi.

Miły z bogami splątany
Anielskie dostaje rany.

Wynurza ramię, to głowę,
Cielesne, znów marmurowe.

Nieraz tak skamienieje,
Ale ja niosę nadzieję.

Minione on uczłowieczy,
W gwiazdy zamieni rzeczy.

Z Apollem zatrąbi w rogi,
Klasyczne zbudzi epoki,

Samego siebie posiędzie,
Polatać nad sobą będzie.


Św. Teologia jej odpowiada:
Siostro niewiele wzajemna,
Ta mowa dla mnie przyjemna.

Ktokolwiek zada się z tobą,
Inną się budzi osobą.

Nad zawsze drętwą naturą
Ustawia kielnię i pióro,

Odtąd nie mruczy z obawą:
Jej prawo to moje prawo.

Tak nowe budując słońca,
Pomoc mi dajesz niechcąca.

Całkiem nam razem miło
Nad kartezjańską mogiłą.

Znam lepiej różne męczarnie.
Te moja poła ogarnie.

Królewskie dysputy wskrzeszę
Z małego słóweczka e s s e.

Klęczą przed sobą i płaczą.
Wtedy to mnie obaczą.

Czarnym powiedzie ich krajem
Mój fiolet z gronostajem.

Nie w śmiechu i nie w zieleni
Sobie być mogą wróceni.


Człowiek na to tak powiada:
Zmiłujcie się, piękne panie,
Czy dla mnie wasze staranie?

Żywot mój żywot motylka,
To jest ponieśli i wilka.

Skorpion ukłuje mnie w piętę
I giną dzieła zaczęte.

Stanę na grzechotnika
I zaraz coś stąd wynika.

Rak, zawał serca czy starość,
Gdzież miejsce na doskonałość?

Czy z Heglem, czy z Feuerbachem
Żyję pod bożym strachem.

Od spraw ciekawych aż gęsto.
Prawdziwe czarnoksięstwo.

Chcę wiedzieć, jak się rozwinie,
Jakie zwyciężą władczynie,

Jakie wyciągną wnioski
Goldman i Kołakowski,

Pomiędzy lożą i lożą
Jak się relacje ułożą.

To przykre, o lube damy,
Tak prędko wpadać do jamy.

Wszystko mnie nęci okropnie
A tutaj śmierć zaraz kopnie.

                                       Czesław Miłosz (z wierszy rozproszonych 1957-1961)
 
 
 

jest przepaść, ... z konieczności. . .

Jaki może być najwyższy stopień, na którym ludzkość może się zatrzymać, i jak wielka jest przepaść, która z konieczności leżeć będzie między ideą a wykonaniem, tego nie może i nie powinien nikt określać, właśnie dlatego, że wolność jest tym, co może przekroczyć każdą podaną granicę.

Immanuel Kant (Krytyka czystego rozumu, t. II, 1781)
   
   
   

19 czerwca 2015

koniec poezji. . .

Koniec poezji winien być w ciemnej sieni czynszowej
Kamienicy kapustą woniejącą wychodkiem
Winien niespodziewanym błogosławieństwem być noża
Pod łopatkę lub łomu w skroń zwięzłym jak amen

Bowiem winien być czołgiem rozpędzonego nieba
Koniec poezji winien być szybszy nawet od myśli
By krzyknąć co mogłoby oznaczać bunt czy żal
Koniec poezji winien być niegramatyczny

                                              Rafał Wojaczek (z tomu Nie skończona krucjata, 1972)




koniec świata. . .

To mogło być we wtorek albo w piątek
Niewykluczone też że w poniedziałek lub w środę
A również dobrze w czwartek sobotę czy niedzielę
W styczniu lecz także w lipcu zgódźmy się
Że to przecież nie jest takie ważne
W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym
Zdaje się - którymś rano lub o zmierzchu
W samo południe albo o północy
W pogodę słoneczną może w deszcz może w czas zamieci
Na własnym pasku powiesił się
Na czymś stosownym czy nie na rurze od bojlera
Dwudziestoiluśtamletni skończony alkoholik
Rafał Wojaczek syn
Edwarda i Elżbiety z domu Sobeckiej

1970

                                              Rafał Wojaczek (z tomu Nie skończona krucjata, 1972)
 
 
 

13 czerwca 2015

nie pieścić żony. . .

W obecności obcych osób ani nie pieścić żony, ani z nią się nie kłócić: pierwsze oznacza brak mądrości, drugie szaleństwo.

Kleobulos z Lindos
   
   
   

siedmiu ci mędrców. . .

Anonimowy epigramat w Antologii Palatyńskiej (9, 366) wymienia aforyzmy wszystkich, takie, jakie przechowała tradycja:

Siedmiu ci mędrców miasto, imię i słowo podam.
"Najlepsza jest miara" — rzekł Kleobulos z Lindos.
Chilon z Lacedemonu: "Poznaj samego siebie".
Periander, co  żył w Koryncie: "Trzeba powściągać gniew".
Pittakos z Mityleny powiadał: "Niczego zanadto".
Solon w świętych Atenach: "Patrzeć na koniec życia".
Bias z Prieny: "Ludzie w większości są źli". A Tales,
Mąż z miletu, przestrzegał: "Za nikogo nie dawaj poręki".

Z tych maksym zarówno Platon, jak Pauzaniasz, przytaczają tylko dwie: „Poznaj samego siebie" i „Niczego zanadto". Chyba wydały się im najważniejsze, a już sam ten wybór pewnie mówi nam coś o greckim pojmowaniu mądrości.

Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
   
   
   

umysł widzi wszystko razem. . .

(...)Salustiosa (IV wiek po Chr.), w traktacie O Bogach i o świecie (4, 9); „Te rzeczy nie zdarzyły się w jakimkolwiek momencie, lecz są zawsze. Bo i umysł widzi wszystko razem, słowo zaś wypowiada jedne rzeczy najpierw, inne później".

Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
   
   
   

minos i radamantys. . .

W Platońskim Gorgiaszu (523c-524a) zaś widzimy bardziej tradycyjne grono, sprawujące urząd, gdy w opowieści Sokratesa Zeus tak rzecze: „...na sędziów wyznaczyłem moich synów, dwóch z Azji [zauważmy, że Kreta należy tu do Azji], Minosa i Radamantysa, a jednego z Europy, Ajakosa. Oni trzej po zgonie będą wydawać wyroki na łące, u rozdroża, skąd dwie drogi biegną, jedna ku Wyspom Błogosławionych, druga do Tartaru. Ludzi z Azji będzie sądził Radamantys, tych z Europy Ajakos, Minosowi zaś powierzę przewodnictwo nad całym sądem, gdyby tamci dwaj nie potrafili rozstrzygnąć, jaką najsprawiedliwiej każdemu człowiekowi trzeba wyznaczyć drogę"

Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
   
   
   

co jest niewyrażalne, aporreton. . .

(...)Salustios. Metodę interpretowania niektórych mitów określa on w zdaniu (O Bogach i Świecie 3, 4), jakie już częściowo przytoczyliśmy, a teraz podajmy je w całości, bo może ono być i dla nas cennym pouczeniem:„Czy nie jest to godne podziwu, iż dzięki zewnętrznej niespójności (dia tes phainomenes atopias) takich opowieści dusza od razu pojmuje, że słowa to tylko zasłony, a prawda jest czymś, czego się me da wypowiedzieć (ludzką mową; co jest niewyrażalne, aporreton)?"

Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
   
   
   

pathei mathos. . .

Prawo: przez cierpienie wiedza.

(...)
"Przez cierpienie wiedza" (pathei mathos) - to pozostanie jedną z wielkich formuł intelektualnych w tradycji greckiej.

Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
   
   
   

dzieje się źle, będzie się działo coraz gorzej. . .

Zdaje się, że Hezjod, przygnębiony sporem z bratem Persesem o majątek, mniema, iż ta przepowiednia już się w coraz większej mierze wypełnia. Dzieje się źle, będzie się działo coraz gorzej. Ludzie będą znieważać postarzałych wcześnie rodziców, nie oszczędzą im przykrych stów, nie lękając się nawet oczu bogów. Wiek chwały i wieki niedoli Goła przemoc stanie się prawem. Będą nawzajem łupić swoje miasta. Nie uczczą człowieka wiernego przysiędze, sprawiedliwe go, dobrego, lecz raczej złoczyńcę i jego bezprawie. Ich prawo będzie w pięści. Zły pokrzywdzi lepszego, mówiąc fałszywe świadectwo przeciw niemu. Kłamstwo utwierdzi przysięga. Za wszystkimi nędznikami podąży zawiść o wstrętnym obliczu, złym języku, radująca się ludzką niedolą. Nadejdzie w końcu taki dzień, kiedy bogini Ajdos (Wstyd) i bogini Nemezis, pięknie odziane w białe szaty, odejdą z ziemi o szerokich drogach na Olimp, porzucą ludzkość, aby się połączyć z nieśmiertelnymi bogami. Ludziom śmiertelnym zostanie jeno gorzki ból, bez, żadnej obrony przed złem.

Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
   
   
   

poiein ... poiema i poiesis ... poietes. . .

Słowo poiein w pierwszym sensie znaczy „robić", ,,wytwarzać", ale wcześnie rozwinęło się w nim także znaczenie „tworzyć poezję", które uzyskało niemal zupełną przewagę w rzeczownikowych odpowiednikach tego słowa: poiema i poiesis to jeno pierwotnie „wytwór", potem, od wczesnego już okresu, to niemal tylko „utwór poetycki", „poezja", poietes zaś to nie każdy „wytwórca", lecz „poeta" właśnie.


Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
   
   
   

wrota odkryć. . .

   - Świat wierzy, że Shakespeare popełnił omyłkę, powiedział, i wydobył się z tego tak szybko i tak dobrze, jak umiał.
   - Bzdura! powiedział Stefan niegrzecznie. Człowiek genialny nie popełnia żadnych omyłek. Jego błędy są dobrowolne i stają się wrotami odkryć.
   Wrota odkryć otworzyły się, aby wpuścić kwakierskiego bibliotekarza, miękkoskrzypostopego, łysego, wielkouchego i gorliwego.
   - Nie można sobie wyobrazić, powiedział John Egiinton złośliwie, aby złośnica była użytecznymi wrotami odkryć. Czegóż użytecznego nauczył się Sokrates od Ksantypy?
   -Dialektyki, odpowiedział Stefan: a od matki umiejętności wydawania na świat myśli.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 









posiada tę dziwną rzecz, geniusz. . .

   - Dla człowieka, który posiada tę dziwną rzecz, geniusz, jego własny wizerunek jest miernikiem wszelkiego doświadczenia, materialnego i moralnego. Tego rodzaju wezwanie poruszy go. Wizerunki innych samców jego krwi będą dlań odstręczające. Będzie widział w nich groteskowe wysiłki natury, aby przepowiedzieć go lub powtórzyć.

James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922) 









09 czerwca 2015

piosenka samobójcy. . .

                                                 [Głosy. Dziewięć kart z kartą tytułową]

Więc jeszcze jeden rzut oka wstecz.
Że im się chce tak ze sznura mnie precz
odcinać, wciąż od początku.
Ostatnio byłem już gotów. Tak, tak,
czułem już nawet w sobie ten smak,
tę szczyptę wieczności w żołądku.
Łyżeczkę mi podtykają co rusz,
łyżeczką podają mi życie.
A ja go nie chcę, nie chcę i już.
Rzygam tym życiem, widzicie?
Jest śliczne i smaczne. Tak, to się wie.
I w świecie jak w garnku się burzy.
Lecz ja po prostu znoszę je źle,
aż z głowy mi się kurzy.
Inny by pił je, i jadł i jadł:
mnie mdli i wszystko mam chore.
Od dziś co najmniej na tysiąc lat
właśnie dietę biorę.

                                           Rainer Maria Rilke