Św. Antropologia śpiewa:
Ja dla mocy i wygody
Rozbijam ideolody.
Co było stałe jest płynne
I co tożsame już inne.
Nie opory, transistory
Ani odrzutowe sfory.
Kto myśli, że teraz ładnie,
Od mego palca upadnie.
Niech z moich rad nie korzysta
Logiko-pozytywista.
Zapeklowany w słoju
Niech odpoczywa w pokoju.
Ziemia-dar, ziemia żywa
Podróże cudne odbywa,
Do ślubu ręce podnosi,
Miłego o szczęście prosi.
Miły z bogami splątany
Anielskie dostaje rany.
Wynurza ramię, to głowę,
Cielesne, znów marmurowe.
Nieraz tak skamienieje,
Ale ja niosę nadzieję.
Minione on uczłowieczy,
W gwiazdy zamieni rzeczy.
Z Apollem zatrąbi w rogi,
Klasyczne zbudzi epoki,
Samego siebie posiędzie,
Polatać nad sobą będzie.
Św. Teologia jej odpowiada:
Siostro niewiele wzajemna,
Ta mowa dla mnie przyjemna.
Ktokolwiek zada się z tobą,
Inną się budzi osobą.
Nad zawsze drętwą naturą
Ustawia kielnię i pióro,
Odtąd nie mruczy z obawą:
Jej prawo to moje prawo.
Tak nowe budując słońca,
Pomoc mi dajesz niechcąca.
Całkiem nam razem miło
Nad kartezjańską mogiłą.
Znam lepiej różne męczarnie.
Te moja poła ogarnie.
Królewskie dysputy wskrzeszę
Z małego słóweczka e s s e.
Klęczą przed sobą i płaczą.
Wtedy to mnie obaczą.
Czarnym powiedzie ich krajem
Mój fiolet z gronostajem.
Nie w śmiechu i nie w zieleni
Sobie być mogą wróceni.
Człowiek na to tak powiada:
Zmiłujcie się, piękne panie,
Czy dla mnie wasze staranie?
Żywot mój żywot motylka,
To jest ponieśli i wilka.
Skorpion ukłuje mnie w piętę
I giną dzieła zaczęte.
Stanę na grzechotnika
I zaraz coś stąd wynika.
Rak, zawał serca czy starość,
Gdzież miejsce na doskonałość?
Czy z Heglem, czy z Feuerbachem
Żyję pod bożym strachem.
Od spraw ciekawych aż gęsto.
Prawdziwe czarnoksięstwo.
Chcę wiedzieć, jak się rozwinie,
Jakie zwyciężą władczynie,
Jakie wyciągną wnioski
Goldman i Kołakowski,
Pomiędzy lożą i lożą
Jak się relacje ułożą.
To przykre, o lube damy,
Tak prędko wpadać do jamy.
Wszystko mnie nęci okropnie
A tutaj śmierć zaraz kopnie.
Czesław Miłosz (z wierszy rozproszonych 1957-1961)
30 czerwca 2015
jest przepaść, ... z konieczności. . .
Jaki może być najwyższy stopień, na którym ludzkość może się zatrzymać, i jak wielka jest przepaść, która z konieczności leżeć będzie między ideą a wykonaniem, tego nie może i nie powinien nikt określać, właśnie dlatego, że wolność jest tym, co może
przekroczyć każdą podaną granicę.
Immanuel Kant (Krytyka czystego rozumu, t. II, 1781)
19 czerwca 2015
koniec poezji. . .
Koniec poezji winien być w ciemnej sieni czynszowej
Kamienicy kapustą woniejącą wychodkiem
Winien niespodziewanym błogosławieństwem być noża
Pod łopatkę lub łomu w skroń zwięzłym jak amen
Bowiem winien być czołgiem rozpędzonego nieba
Koniec poezji winien być szybszy nawet od myśli
By krzyknąć co mogłoby oznaczać bunt czy żal
Koniec poezji winien być niegramatyczny
Rafał Wojaczek (z tomu Nie skończona krucjata, 1972)
Kamienicy kapustą woniejącą wychodkiem
Winien niespodziewanym błogosławieństwem być noża
Pod łopatkę lub łomu w skroń zwięzłym jak amen
Bowiem winien być czołgiem rozpędzonego nieba
Koniec poezji winien być szybszy nawet od myśli
By krzyknąć co mogłoby oznaczać bunt czy żal
Koniec poezji winien być niegramatyczny
Rafał Wojaczek (z tomu Nie skończona krucjata, 1972)
koniec świata. . .
To mogło być we wtorek albo w piątek
Niewykluczone też że w poniedziałek lub w środę
A również dobrze w czwartek sobotę czy niedzielę
W styczniu lecz także w lipcu zgódźmy się
Że to przecież nie jest takie ważne
W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym
Zdaje się - którymś rano lub o zmierzchu
W samo południe albo o północy
W pogodę słoneczną może w deszcz może w czas zamieci
Na własnym pasku powiesił się
Na czymś stosownym czy nie na rurze od bojlera
Dwudziestoiluśtamletni skończony alkoholik
Rafał Wojaczek syn
Edwarda i Elżbiety z domu Sobeckiej
1970
Rafał Wojaczek (z tomu Nie skończona krucjata, 1972)
Niewykluczone też że w poniedziałek lub w środę
A również dobrze w czwartek sobotę czy niedzielę
W styczniu lecz także w lipcu zgódźmy się
Że to przecież nie jest takie ważne
W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym
Zdaje się - którymś rano lub o zmierzchu
W samo południe albo o północy
W pogodę słoneczną może w deszcz może w czas zamieci
Na własnym pasku powiesił się
Na czymś stosownym czy nie na rurze od bojlera
Dwudziestoiluśtamletni skończony alkoholik
Rafał Wojaczek syn
Edwarda i Elżbiety z domu Sobeckiej
1970
Rafał Wojaczek (z tomu Nie skończona krucjata, 1972)
13 czerwca 2015
nie pieścić żony. . .
W obecności obcych osób ani nie pieścić żony, ani z nią się nie kłócić: pierwsze oznacza brak mądrości, drugie szaleństwo.
Kleobulos z Lindos
siedmiu ci mędrców. . .
Anonimowy epigramat w Antologii Palatyńskiej (9, 366)
wymienia aforyzmy wszystkich, takie, jakie przechowała tradycja:
Siedmiu ci mędrców miasto, imię i słowo podam.
"Najlepsza jest miara" — rzekł Kleobulos z Lindos.
Chilon z Lacedemonu: "Poznaj samego siebie".
Periander, co żył w Koryncie: "Trzeba powściągać gniew".
Pittakos z Mityleny powiadał: "Niczego zanadto".
Solon w świętych Atenach: "Patrzeć na koniec życia".
Bias z Prieny: "Ludzie w większości są źli". A Tales,
Mąż z miletu, przestrzegał: "Za nikogo nie dawaj poręki".
Z tych maksym zarówno Platon, jak Pauzaniasz, przytaczają tylko dwie: „Poznaj samego siebie" i „Niczego zanadto". Chyba wydały się im najważniejsze, a już sam ten wybór pewnie mówi nam coś o greckim pojmowaniu mądrości.
Siedmiu ci mędrców miasto, imię i słowo podam.
"Najlepsza jest miara" — rzekł Kleobulos z Lindos.
Chilon z Lacedemonu: "Poznaj samego siebie".
Periander, co żył w Koryncie: "Trzeba powściągać gniew".
Pittakos z Mityleny powiadał: "Niczego zanadto".
Solon w świętych Atenach: "Patrzeć na koniec życia".
Bias z Prieny: "Ludzie w większości są źli". A Tales,
Mąż z miletu, przestrzegał: "Za nikogo nie dawaj poręki".
Z tych maksym zarówno Platon, jak Pauzaniasz, przytaczają tylko dwie: „Poznaj samego siebie" i „Niczego zanadto". Chyba wydały się im najważniejsze, a już sam ten wybór pewnie mówi nam coś o greckim pojmowaniu mądrości.
Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
umysł widzi wszystko razem. . .
(...)Salustiosa (IV wiek po Chr.), w traktacie
O Bogach i o świecie (4, 9); „Te rzeczy nie zdarzyły się w jakimkolwiek momencie, lecz są zawsze. Bo i umysł widzi wszystko
razem, słowo zaś wypowiada jedne rzeczy najpierw, inne później".
Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
minos i radamantys. . .
W Platońskim Gorgiaszu (523c-524a) zaś widzimy bardziej tradycyjne grono, sprawujące urząd,
gdy w opowieści Sokratesa Zeus tak rzecze: „...na sędziów wyznaczyłem moich synów, dwóch z Azji [zauważmy, że Kreta należy tu
do Azji], Minosa i Radamantysa, a jednego z Europy, Ajakosa. Oni trzej po zgonie będą wydawać wyroki na łące, u rozdroża,
skąd dwie drogi biegną, jedna ku Wyspom Błogosławionych, druga
do Tartaru. Ludzi z Azji będzie sądził Radamantys, tych z Europy
Ajakos, Minosowi zaś powierzę przewodnictwo nad całym sądem,
gdyby tamci dwaj nie potrafili rozstrzygnąć, jaką najsprawiedliwiej
każdemu człowiekowi trzeba wyznaczyć drogę"
Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
co jest niewyrażalne, aporreton. . .
(...)Salustios. Metodę interpretowania niektórych mitów określa on w zdaniu (O Bogach i Świecie 3, 4), jakie już częściowo przytoczyliśmy, a teraz podajmy je
w całości, bo może ono być i dla nas cennym pouczeniem:„Czy
nie jest to godne podziwu, iż dzięki zewnętrznej niespójności (dia tes phainomenes atopias) takich opowieści dusza od razu pojmuje,
że słowa to tylko zasłony, a prawda jest czymś, czego się me da
wypowiedzieć (ludzką mową; co jest niewyrażalne, aporreton)?"
Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
pathei mathos. . .
Prawo: przez cierpienie wiedza.
(...)
"Przez cierpienie wiedza" (pathei mathos) - to pozostanie jedną z wielkich formuł intelektualnych w tradycji greckiej.
Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
dzieje się źle, będzie się działo coraz gorzej. . .
Zdaje się, że Hezjod, przygnębiony sporem z bratem Persesem o majątek, mniema, iż ta przepowiednia już się w coraz większej mierze wypełnia. Dzieje się źle, będzie się działo coraz gorzej. Ludzie będą znieważać postarzałych wcześnie rodziców, nie
oszczędzą im przykrych stów, nie lękając się nawet oczu bogów. Wiek chwały i wieki niedoli
Goła przemoc stanie się prawem. Będą nawzajem łupić swoje
miasta. Nie uczczą człowieka wiernego przysiędze, sprawiedliwe
go, dobrego, lecz raczej złoczyńcę i jego bezprawie. Ich prawo
będzie w pięści. Zły pokrzywdzi lepszego, mówiąc fałszywe świadectwo przeciw niemu. Kłamstwo utwierdzi przysięga. Za wszystkimi nędznikami podąży zawiść o wstrętnym obliczu, złym języku, radująca się ludzką niedolą. Nadejdzie w końcu taki dzień,
kiedy bogini Ajdos (Wstyd) i bogini Nemezis, pięknie odziane
w białe szaty, odejdą z ziemi o szerokich drogach na Olimp,
porzucą ludzkość, aby się połączyć z nieśmiertelnymi bogami.
Ludziom śmiertelnym zostanie jeno gorzki ból, bez, żadnej obrony
przed złem.
Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
poiein ... poiema i poiesis ... poietes. . .
Słowo poiein w pierwszym sensie znaczy „robić", ,,wytwarzać", ale wcześnie
rozwinęło się w nim także znaczenie „tworzyć poezję", które
uzyskało niemal zupełną przewagę w rzeczownikowych odpowiednikach tego słowa: poiema i poiesis to jeno pierwotnie „wytwór",
potem, od wczesnego już okresu, to niemal tylko „utwór poetycki",
„poezja", poietes zaś to nie każdy „wytwórca", lecz „poeta"
właśnie.
Zygmunt Kubiak (Mitologia Greków i Rzymian, 1997)
wrota odkryć. . .
- Świat wierzy, że Shakespeare popełnił omyłkę, powiedział, i wydobył się z tego tak szybko i
tak dobrze, jak umiał.
- Bzdura! powiedział Stefan niegrzecznie. Człowiek genialny nie popełnia żadnych omyłek. Jego błędy są dobrowolne i stają się wrotami odkryć.
Wrota odkryć otworzyły się, aby wpuścić kwakierskiego bibliotekarza, miękkoskrzypostopego, łysego, wielkouchego i gorliwego.
- Nie można sobie wyobrazić, powiedział John Egiinton złośliwie, aby złośnica była użytecznymi wrotami odkryć. Czegóż użytecznego nauczył się Sokrates od Ksantypy?
-Dialektyki, odpowiedział Stefan: a od matki umiejętności wydawania na świat myśli.
- Bzdura! powiedział Stefan niegrzecznie. Człowiek genialny nie popełnia żadnych omyłek. Jego błędy są dobrowolne i stają się wrotami odkryć.
Wrota odkryć otworzyły się, aby wpuścić kwakierskiego bibliotekarza, miękkoskrzypostopego, łysego, wielkouchego i gorliwego.
- Nie można sobie wyobrazić, powiedział John Egiinton złośliwie, aby złośnica była użytecznymi wrotami odkryć. Czegóż użytecznego nauczył się Sokrates od Ksantypy?
-Dialektyki, odpowiedział Stefan: a od matki umiejętności wydawania na świat myśli.
James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922)
posiada tę dziwną rzecz, geniusz. . .
- Dla człowieka, który posiada tę dziwną rzecz, geniusz, jego własny wizerunek jest
miernikiem wszelkiego doświadczenia, materialnego i moralnego. Tego rodzaju wezwanie
poruszy go. Wizerunki innych samców jego krwi będą dlań odstręczające. Będzie widział w
nich groteskowe wysiłki natury, aby przepowiedzieć go lub powtórzyć.
James Joyce (fragment powieści Ulisses, 1922)
09 czerwca 2015
piosenka samobójcy. . .
[Głosy. Dziewięć kart z kartą tytułową]
Więc jeszcze jeden rzut oka wstecz.
Że im się chce tak ze sznura mnie precz
odcinać, wciąż od początku.
Ostatnio byłem już gotów. Tak, tak,
czułem już nawet w sobie ten smak,
tę szczyptę wieczności w żołądku.
czułem już nawet w sobie ten smak,
tę szczyptę wieczności w żołądku.
Łyżeczkę mi podtykają co rusz,
łyżeczką podają mi życie.
A ja go nie chcę, nie chcę i już.
Rzygam tym życiem, widzicie?
łyżeczką podają mi życie.
A ja go nie chcę, nie chcę i już.
Rzygam tym życiem, widzicie?
Jest śliczne i smaczne. Tak, to się wie.
I w świecie jak w garnku się burzy.
Lecz ja po prostu znoszę je źle,
aż z głowy mi się kurzy.
I w świecie jak w garnku się burzy.
Lecz ja po prostu znoszę je źle,
aż z głowy mi się kurzy.
Inny by pił je, i jadł i jadł:
mnie mdli i wszystko mam chore.
Od dziś co najmniej na tysiąc lat
właśnie dietę biorę.
mnie mdli i wszystko mam chore.
Od dziś co najmniej na tysiąc lat
właśnie dietę biorę.
Rainer Maria Rilke
30 maja 2015
***/tu nie istnieje przestrzeń ni wola. . .
Tu nie istnieje przestrzeń ni wola
tu jest tylko nie-czas, bez-wola
nie-nic i bez-rzecz --- miraż i kamień ---
anty-energia w próżni omamień.
Tu jest tylko tautologicznie
nigdy i zawsze i bez-ustawicznie.
Nic nie powtało, nic nie zniszczeje.
Nic się nie stanie, nic się nie dzieje.
Tu ja nie jestem ja ani nie-ja
tu nie postanie nigdy nadzieja
nie ma tu ruchu ani spoczynku
nie ma odejścia, nie ma ratunku
tu jest tylko bez-chęć i bez-sens
tu jest tylko bez-głos i bez-deń.
Nie ma wyroku. Niema oskarżeń.
Oko nie widzi. Ręka nie karze.
Saint-mande, czerwiec 1956
Aleksander Wat
tu jest tylko nie-czas, bez-wola
nie-nic i bez-rzecz --- miraż i kamień ---
anty-energia w próżni omamień.
Tu jest tylko tautologicznie
nigdy i zawsze i bez-ustawicznie.
Nic nie powtało, nic nie zniszczeje.
Nic się nie stanie, nic się nie dzieje.
Tu ja nie jestem ja ani nie-ja
tu nie postanie nigdy nadzieja
nie ma tu ruchu ani spoczynku
nie ma odejścia, nie ma ratunku
tu jest tylko bez-chęć i bez-sens
tu jest tylko bez-głos i bez-deń.
Nie ma wyroku. Niema oskarżeń.
Oko nie widzi. Ręka nie karze.
Saint-mande, czerwiec 1956
Aleksander Wat
24 maja 2015
wpędzić się w wyniosłość i pogardę. . .
(...) miałem święty szacunek dla tych gór mądrości, jakie piętrzyły się w uniwersytetach i na łamach pism, zarazem podejrzliwy (bo może oni miotają się na oślep?), co jest najlepszym sposobem żeby wpędzić się w wyniosłość i pogardę. Zresztą nie złorzeczę wyniosłości, bo chroni.
Czesław Miłosz (Ziemia Ulro, 1977)
w obliczu nieobecnego. . .
Pozostała nam tylko jedna możliwość, przygotowanie się w myśleniu i poezji na pojawienie się Boga lub na jego brak, na to, że zginiemy w obliczu nieobecnego Boga.
Martin Heidegger
w ogóle jest byt. . .
Dlaczego w ogóle jest byt, a nie raczej nic?
Martin Heidegger
chimera nietzsche'ańska czy sartre'owska. . .
Rickert pisze: Zrozumieć nasz czas to zdać sobie sprawę z dwóch równoczesnych zjawisk: postępu racjonalności i zaniku sensu. Ludziom dzisiaj brakuje nade wszystko uzasadnienia. Niezasadność pracy, błahość odpoczynku, relatywność seksu. Oto problemy dla których nie widać rozwiązania. (...) Kołakowski ostrzega: chimera Nietzsche'ańska czy Sartre'owska, tak wśród nas rozpowszechniona, według której człowiek może się całkowicie z wszystkiego wyzwolić, z wszelkiej tradycji, z wcześniej istniejącego sensu, i która głosi, że każdy sens można zadekretować wedle własnej woli czy kaprysu, chimera ta nie tylko nie otwiera przed człowiekiem żadnej perspektywy boskiego samo stwarzania, ale zawiesza go w ciemności. Być absolutnie wolnym od wszelkiego sensu, znaczy zawisnąć w próżni, czyli zwyczajnie pęknąć, a sens pochodzi jedynie od sacrum, gdyż nie mogą go wytworzyć żadne empiryczne poszukiwania.
ks. Józef Sadzik we wstępie do
Czesław Miłosz (Ziemia Ulro, 1977)
zatraciwszy dogłębny kontakt z bytem zadowala się wchłanianiem powierzchowności. . .
Heidegger'owska Ziemia Ulro posiada, także inny wymiar: człowiek zatraciwszy dogłębny kontakt z bytem zadowala się wchłanianiem powierzchowności, szuka czegoś nowego, nie aby zrozumieć, ale by się rozerwać w Pascal'owskim znaczeniu tego słowa. Powierzchowna ciekawość prowadzi do rozproszenia, do jałowego podniecenia. Człowiek jest wszędzie i nigdzie jest zawsze à la page courant ułudzie życia aktywnego i intelektualnego. Błąkając się między będącymi pragnie zapomnieć o interpelacji bytu. Heidegger przez odnalezienie olśniewającej bliskości bytu u presokratyków i i pozostając - jak sam się wyrażał - na nadsłuchiwaniu bytu przyłącza się do ich przestrogi. Najgroźniejszym niebezpieczeństwem dla człowieka jest pokusa snu i zapomnienia.
ks. Józef Sadzik
we wstępie do
we wstępie do
Czesław Miłosz (Ziemia Ulro, 1977)
niebo i zmienia jest za mało. . .
Cóż mają począć ludzie, dla których niebo i zmienia jest za mało i nie mogą żyć jeśli nie oczekują innego nieba i innej ziemi, dla których ich własne życie takie jakie jest pozostaje snem, zasłoną ciemnym lustrem i nie mogą pogodzić się z tym, że nigdy nie pojmą czym było naprawdę.
Czesław Miłosz (Ziemia Ulro, 1977)
21 maja 2015
kanibalizm. . .
Zaciekłość, z jaką z ludzkiego krajobrazu pędzi się precz wszystko, co nieregularne, nieprzewidywalne i nieforemne, graniczy z nieprzyzwoitością. Możemy ubolewać, że niektóre plemiona nadal z upodobaniem zjadają kłopotliwych starców, na prześladowanie wszakże takich malowniczych sybarytów nigdy nie damy zgody. Poza tym kanibalizm reprezentuje model zamkniętego obiegu gospodarczego, a jednocześnie metodę, która dla przepełnionej planety może pewnego dnia okazać się nader atrakcyjna.
Emil Cioran (fragment pisma filozoficznego Upadek w czas, 1964)
20 maja 2015
to jest według natury. . .
Czas ludzkiego życia? Punkcik. Jego treść? Płynna. Spostrzeganie?
Niejasne. Kompozycja całego ciała? Łatwo gnijąca. Dusza? Wir. Traf?
Trudno go zbadać. Sława? Rzecz niepewna. Żeby to krótko ująć: wszystkie
sprawy ciała - rzeka; wszystkie sprawy duszy - sen i dym; życie - wojna
i przystanek w cudzym kraju; wspomnienie pośmiertne - zapomnienie. Co
więc może być ostoją? Tylko jedno: filozofia. Ona zaś polega na bronieniu
swojego wewnętrznego dajmona przed zniewagą i szkodą, na pielęgnowaniu go jako górującego nad przyjemnością i bólem, żeby nic nie czynił ani
nierozważnie, ani fałszywie i obłudnie, i nigdy nie potrzebował, by ktoś
inny coś zrobił albo czegoś nie zrobił. I żeby zdarzenia, wszystko, co mu
przypadnie, przyjmował jako przychodzące stamtąd, skąd i on sam przy-
szedł. A nade wszystko, by w spokoju myśli nie bał się śmierci, nie będącej
niczym innym, jak tylko rozprzężeniem pierwiastków, z których składa się
każda żywa istota. Jeśli samym pierwiastkom niestraszne to jest, iż nieustannie jeden w drugi się zmienia, dlaczegoż miałaby budzić trwogę przemiana
i rozprzężenie ich wszystkich? To jest według natury. A nic nie jest złe, co
według natury.
Marek Aureliusz (Do samego siebie)
15 maja 2015
wszystko jest mniemaniem. . .
"Że wszystko jest mniemaniem". Oczywiste jest, co powiedziano do
Monimosa cynika, i oczywisty jest pożytek, jaki można z tego wyciągnąć,
jeśli zgoda na to nie przekracza granic prawdy.
Poniża sama siebie ludzka dusza najbardziej wtedy, gdy w takiej mierze, w jakiej to od niej zawisło, staje się jakby wrzodem albo guzem na wszechświecie; niezadowolenie bowiem z tego, co się dzieje, jest odstępstwem od powszechnej natury, która w jakiejś swojej części zawiera naturę każdego innego bytu. Następnie wtedy, gdy się odwraca z niechęcią od jakiegokolwiek człowieka albo zwraca się ku niemu, by wyrządzić szkodę; a tak się dzieje w gniewie. Po trzecie poniża siebie dusza, gdy daje się pokonać przyjemności albo bólowi. Po czwarte, kiedy jest obłudna, kiedy udaje i coś czyni albo mówi nieszczerze. Po piąte, kiedy pracy swojej i woli nie kieruje ku żadnemu przedmiotowi, lecz wszystko robi na oślep, bezład- nie, chociaż powinno się i najdrobniejsze sprawy odnosić do celu, a celem istot rozumnych jest stosowanie się do zasad i praw najstarszego z państw i rządów.
Poniża sama siebie ludzka dusza najbardziej wtedy, gdy w takiej mierze, w jakiej to od niej zawisło, staje się jakby wrzodem albo guzem na wszechświecie; niezadowolenie bowiem z tego, co się dzieje, jest odstępstwem od powszechnej natury, która w jakiejś swojej części zawiera naturę każdego innego bytu. Następnie wtedy, gdy się odwraca z niechęcią od jakiegokolwiek człowieka albo zwraca się ku niemu, by wyrządzić szkodę; a tak się dzieje w gniewie. Po trzecie poniża siebie dusza, gdy daje się pokonać przyjemności albo bólowi. Po czwarte, kiedy jest obłudna, kiedy udaje i coś czyni albo mówi nieszczerze. Po piąte, kiedy pracy swojej i woli nie kieruje ku żadnemu przedmiotowi, lecz wszystko robi na oślep, bezład- nie, chociaż powinno się i najdrobniejsze sprawy odnosić do celu, a celem istot rozumnych jest stosowanie się do zasad i praw najstarszego z państw i rządów.
Marek Aureliusz (Do samego siebie)
Subskrybuj:
Posty (Atom)