Sarkofag Agrypiny, który w wiekach średnich służył za miarę zboża, zachował się do dziś.
Krawczuk, A. (1995, 2006). Poczet Cesarzy Rzymskich. Kalendarium Cesarstwa Rzymskiego. Warszawa: Wydawnictwo Iskry.
Sarkofag Agrypiny, który w wiekach średnich służył za miarę zboża, zachował się do dziś.
Krawczuk, A. (1995, 2006). Poczet Cesarzy Rzymskich. Kalendarium Cesarstwa Rzymskiego. Warszawa: Wydawnictwo Iskry.
August zastał Rzym ceglany, a zostawił marmurowy.
Sam zaś żył i mieszkał bardzo skromnie. Miał dom — nie pałac! — na Palatynie, bez marmurów i mozaik. Zimą i latem przez ponad 40 lat, gdy tylko przebywał w stolicy, zajmował ten sam pokoik. Był wrogiem wspaniałych willi, pałaców, posiadłości wiejskich. Potomni nie mogli wyjść z podziwu, jak wręcz ubogim zadowalał się umeblowaniem. Nosił tylko tę odzież, którą utkały własnoręcznie kobiety z jego rodziny. Jadał niewiele i rzeczy proste: zwykły chleb, małe ryby, biały ser, świeże figi, sałatę. Wina pijał mało. Często i chętnie, a przy tym bardzo uprzejmie, podejmował gości, każąc zastawiać stół obficie, lecz nie zbytkownie.
[...]
Zmarł, jak tego zawsze pragnął, śmiercią dobrą, to jest szybko i bez bólów, w miasteczku kampańskim Nola, gdzie zatrzymał się w dawnym domu swego ojca. Zachował przytomność do końca. Najpierw odbył długą rozmowę ze swym następcą, szybko przyzwanym pasierbem Tyberiuszem. Potem pożegnał przyjaciół, pytając, czy zdaniem ich dobrze odegrał komedię życia. Dodał greckie wiersze, które aktor zazwyczaj wypowiadał na zakończenie przedstawienia: „A ponieważ graliśmy pięknie, dajcie oklaski i odprowadźcie nas z weselem!”
Krawczuk, A. (1995, 2006). Poczet Cesarzy Rzymskich. Kalendarium Cesarstwa Rzymskiego. Warszawa: Wydawnictwo Iskry.
[...] Oktawian wkraczał w życie polityczne jako niemal chłopiec. Nie imponował ani postawą, ani charyzmatem osobowości, ani talentami wojskowymi. Ale to właśnie on wyszedł zwycięsko z wszelkich prób i niebezpieczeństw, on pokonał lub usunął wszystkich przeciwników i rywali, on stał się jedynym panem świata śródziemnomorskiego. Czemu zawdzięczał swój sukces wręcz niewiarygodny, jakim cechom charakteru i zdolnościom? Na pewno konsekwencji i uporowi. Na pewno też umiejętności chłodnej kalkulacji oraz odwadze podejmowania ryzyka. Dalej zrozumieniu, czym jest, jak powinna działać skuteczna propaganda polityczna. I wreszcie temu, że umiał czekać, zgodnie ze swoją zasadą życiową: festina lente, śpiesz się powoli. Nie był ani bohaterskim wodzem, ani śmiałym nowatorem. Był natomiast geniuszem konsekwentnej, świadomej swych celów polityki.
Krawczuk, A. (1995, 2006). Poczet Cesarzy Rzymskich. Kalendarium Cesarstwa Rzymskiego. Warszawa: Wydawnictwo Iskry.
Agata Tuszyńska
Vicente Alexandre
przełożył Piotr Sobolczyk
Świat to tylko bezmierne Nigdzie. Dlatego nigdy nie będziesz miał dokąd pójść...
Poezja to tylko narzędzie dla żałobnego narcyzmu.
Od narodzin noszę w sobie żałobę — po tym świecie.
Myśl o Bogu jest barierą dla samobójstwa, ale nie dla śmierci. Wcale nie rozjaśnia mroku, którego chyba musiał zlęknąć się Bóg, kiedy w przerażającej nicości chciał zmacać sobie puls...
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
Powróciły wszystkie bolesne wspomnienia. Było mi ciężko z tym, że Kusano, wykazując się dobrą wolą, nigdy ani słowem nie wspomniał o mojej pośredniej odmowie poślubienia Sonoko. Chciałem mieć jakiś dowód, że choć trochę z tego powodu cierpiała; pragnąłem znaleźć jakikolwiek ekwiwalent mojego własnego nieszczęścia. Ale „czas”, na powrót, jak chwasty, rozplenił się między nami i nie było już mowy o jakichkolwiek uczuciach, które nie byłyby zabarwione dumą, próżnością czy rozsądkiem.
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)
Zapach żołnierskiego potu — podobny do zapachu morskiej bryzy, jak złotawe gorące powietrze unoszące się nad plażą — ten zapach wpadał w moje nozdrza i upajał mnie. Jest to chyba moje najwcześniejsze doznanie olfaktoryczne. Nie miało ono wtedy oczywiście nic wspólnego z doznaniami seksualnymi, ale powoli rozbudzało we mnie silny zmysłowy pociąg do takich rzeczy jak los żołnierzy, tragizm ich zawodu, śmierć, dalekie kraje, które mieli zobaczyć...
Yukio Mishima (Wyznanie Maski, 1949)