26 lipca 2014

podniósłbym rękę. . .

PODNIÓSŁBYM RĘKĘ
jak to Boże Dziecię
i błogosławił wszystkie wioski z miastami
które są pod moim oknem
i się przesypują
ale co z tego - skoro nade mną
tylko ci jedni
biją, pukają, rżną drzewo
jak ten Adam i Ewa
rano i wieczorem
i chcę ich kochać, i nie mogę,
chcę być pod nimi
a muszę uciekać

                         Miron Białoszewski (z cyklu Trynkowanie mrówkowca w tomie Odczepić się, 1978)
   
   
   

ofelia. . .

Ach, długo jeszcze poleżę
w szklanej wodzie, w siei wodorostów,
zanim wreszcie uwierzę,
że mnie nie kochano, po prosu.

                         Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
   
   

piekłem innej planety. . .

Może ten świat jest piekłem innej planety.

                                                   Aldous Huxley
  
  
  

częścią deszczu uderzającego w okno. . .

   Zamykam oczy, rozluźniam się, daję odpocząć naprężonym mięśniom. Nasłuchuję monotonnego dźwięku pociągu. Prawie bez uprzedzenia z okna płynie mi łza. Czuję na policzku jej ciepło. Wylewa się z oka, płynie po policzku, zatrzymuje się przy ustach i nieśpiesznie wysycha. Nie szkodzi, mówię sobie. To tylko łza. Wydaje mi się nawet, że nie jest moja. Mam wrażenie, że jest częścią deszczu uderzającego w okno.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

wszystkie podziałki przesunęły się o jedno oczko. . .

   Pan Oshima kiwnął głową. - Oczywiście. To się zdarza. Doświadczamy  c z e g o ś  i od tego  c o ś  się w nas zmienia. To jak reakcja chemiczna. Potem sprawdzamy swój własny stan i odkrywamy, że wszystkie podziałki przesunęły się o jedno oczko. Nasz świat się poszerzył. 

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

25 lipca 2014

niszczejemy i gniemy, bo świat opiera się na niszczeniu i stracie. . .

- Różne rzeczy nie są twoją winą. Ani moją. Ani winą przepowiedni czy klątwy. Nie jest to wina DNA, ani wina absurdu, ani wina strukturalizmu, ani wina trzeciej rewolucji przemysłowej. Wszyscy niszczejemy i gniemy, bo świat opiera się na niszczeniu i stracie. Nasza egzystencja to jedynie cień, odbicie tej zasady. Wieją wiatry. Jedynie silne, gwałtowne, inne przyjemne jak powiewy. Lecz wszystkie kiedyś zginą i znikną. Nie mają materialnej postaci. Wiatr to tylko nazwa ruchu powietrza. Wytęż słuch. Zrozumiesz metaforę.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

gdybym chciał, mógłbym być jednym z nich. . .

   Popijając herbatę po jedzeniu, przyglądam się ludziom na dworcu spieszącym w różnych kierunkach. Wszyscy gdzieś podążają. Gdybym chciał, mógłbym być jednym z nich. Mógłbym wsiąść teraz do jakiegoś pociągu i pojechać gdzieś indziej, myślę. Mógłbym wszystko rzucić, zostawić, pojechać do nieznanego miasta i zacząć wszystko jeszcze raz od początku. (...)
   Lecz dobrze wiem, że nie mogę nigdzie pojechać.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

tylko czasami sobie popierdolimy. . .

- Ale skoro o tym mowa, to chyba każdy z nas jest mniej lub bardziej pusty. Żremy, sramy, mamy beznadziejne prace, zarabiamy grosze i tylko czasami sobie popierdolimy. Poza tym nic w życiu nie ma.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

bóg jest wyjątkowo elastycznym pojęciem. . .

Bóg istnieje tylko w ludzkiej świadomości. Szczególnie w Japonii, nie wiem, czy to źle, czy dobrze, bóg jest wyjątkowo elastycznym pojęciem. Dowodem na to jest fakt, że kiedy cesarz, który przed wojną był bogiem, dostał polecenie od dowódcy amerykańskich sił okupacyjnych, generała Douglasa MacArthura rozkaz: "Przestań być bogiem", odpowiedział: "Dobrze, już jestem zwykłym człowiekiem", i od 1946 roku nie jest bogiem. (...) [Bogowie] Są aż tak postmodernistyczni. Jeśli myślisz, że istnieją, istnieją. A jeżeli myślisz, że ich nie ma, to nie ma. Nie ma potrzeby się ciągle kimś takim przejmować.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

wszelkie doznania są już wspomnieniami. . .

   - "Czysta teraźniejszość to nieuchwytny postęp w przeszłości pożerającej przyszłość. W rzeczywistości wszelkie doznania są już wspomnieniami".
   Chłopak podniósł głowę i spojrzał na kobietę z otwartymi ustami. Co to?
   - Henri Bergson - powiedziała, przykładając wargi do żołędzia i zlizując resztki nasienia. - Mateaypameń.
   - Nie rozumiem.
   - Materia i pamięć. Nie czytałeś?

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

24 lipca 2014

czytał tony książek i słuchał muzyki. . .

W tamtym okresie nie chodził do szkoły, nie pracował, siedział sam w domu, czytał tony książek i słuchał muzyki. Prawie nie miał przyjaciół, jeśli nie liczyć osób, z którymi korespondował e-mailem.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

23 lipca 2014

jak się nie umie czytać, to nie bardzo rozumie się telewizję. . .

- Nie, Nakata nie ogląda telewizji. Wszyscy w telewizji szybko mówią i Nakata nie nadąża. Nakata jest głupi i nie umie czytać. A jak się nie umie czytać, to nie bardzo rozumie się telewizję. Czasami słucha radia, ale tam też szybko mówią i się męczy. Dużo przyjemniej mu wyjść na dwór(...)

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

w zakres ... opcji życiowych. . .

- Wrabianie kogoś w umieranie dla towarzystwa nie wchodzi w zakres pana opcji życiowych.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   


od deski do deski. . .

Po szkole jeździłem rowerem do pobliskiej biblioteki dzielnicowej. W wolne dni także spędzałem tam dużo czasu. Czytałem wszystko, co mi wpadło w ręce: legendy, powieści, biografie, książki historyczne. Kiedy przeczytałem już wszystkie książki dla dzieci, przeniosłem się do działu dla dorosłych. Nawet książki, które nie całkiem rozumiałem, czytałem od deski do deski.

Haruki Murakami (fragment powieści Kafka nad morzem, 2002)
   
   
   

21 lipca 2014

automatyczne zachowania w naszym życiu. . .

   - Dlaczego wszyscy jecie lewą ręką?
   Chłopcy spojrzeli po sobie. Knox postanowił zabrać głos w imieniu całej grupy.
   - Pomyśleliśmy, że dobrze jest zmieniać stare nawyki - wyjaśnił zwięźle.
   - A cóż jest złego w starych nawykach, Overstreet? - zdziwił się dr Hager.
   - Utrwalają automatyczne zachowania w naszym życiu - kontynuował Knox. - I ograniczają swobodę myślenia.

Nancy Horowitz Kleinbaum (fragment powieści Stowarzyszenie umarłych poetów, 1989)
   
   
   

większość ludzi wiedzie życie w milczącej beznadziei. . .

   - Jeśli jesteście czegoś bardzo pewni - powiedział, kiedy przed biurkiem czekało na swoją kolej dwóch ostatnich uczniów - to spróbujcie pomyśleć o tym z innego punktu widzenia, nawet jeśli wiecie, że to śmieszne albo głupie. Kiedy czytacie książkę, nie bierzcie pod uwagę tylko tego, co mówi autor, weźcie pod uwagę również to, co myślicie wy. Musicie starać się odnaleźć swój własny głos, chłopcy. Im dłużej będziecie zwlekać z rozpoczęciem tych poszukiwań, tym mniej możecie liczyć na to, że będą uwieńczone sukcesem. Thoreau powiedział tak: „Większość ludzi wiedzie życie w milczącej beznadziei”. Dlaczego tak strasznie siebie zubażać? Zaryzykujcie, postawcie stopę na ziemi nieznanej.

Nancy Horowitz Kleinbaum (fragment powieści Stowarzyszenie umarłych poetów, 1989)
   
   
   

jesteśmy tylko pokarmem dla robactwa. . .

   - Uwaga, czytam - Pitts chrząknął z powagą.

Rwijcie pąki swoich róż, póki jeszcze możecie 
Bo czas uleci, choć stary swym wiekiem. 
Kwiat co dziś uśmiechem się ukłoni 
Umrze jutro w waszej dłoni. 

   Pitts przerwał.
   - Rwijcie pąki swoich róż... - powtórzył Keating.
   - Po łacinie myśl tę można wyrazić zwrotem „carpe diem”. Czy ktoś wie, co ten zwrot znaczy?
   - Carpe diem - wyrwał się natychmiast Meeks, mistrz w łacinie - znaczy tyle, co „chwytaj dzień”.
   - Doskonale, panie...?
   - Meeks.
   - Doskonale, panie Meeks. Zatem „chwytaj dzień” - powtórzył Keating. - Jak myślicie, dlaczego poeta napisał te słowa?
   - Pewnie mu było spieszno - rzucił ktoś z tyłu.
   Chłopcy parsknęli śmiechem.
   - Nie, nie, nie! - powiedział w uniesieniu Keating. - Napisał tak, ponieważ jesteśmy tylko pokarmem dla robactwa. Ponieważ jest nam dane ujrzeć tylko kilka wiosen i kilka jesieni. Ponieważ któregoś dnia, choć trudno w to uwierzyć, każdy z nas przestanie oddychać, zrobi się zimny, umrze!

Nancy Horowitz Kleinbaum (fragment powieści Stowarzyszenie umarłych poetów, 1989)
   
   
   

20 lipca 2014

nieuchronna samotność i chłodna rozkosz przedstawiania świata. . .

Pozostała mu jego sztuka, której nigdy nie był pewien jak teraz. Pozostała mu pociacha outsidera, któremu nigdy nie było dane przyciągnąć ku sobie i wypić do dna kielicha życia. Pozostała mu osobliwa, zimna, choć nieposkromiona namiętność patrzenia obserwowania i potajemnie dumnego pół tworzenia. Taki był wynik, taka była wartość jego nieudanego życia. Nieuchronna samotność i chłodna rozkosz przedstawiania świata. A podążać niewzruszenie za tą gwiazdą było jego losem. Zaczerpnął wilgotnego, gorzko pachnącego powietrza...

Hermann Hesse (fragment powieści Rosshalde, 1914)
   
   
   

19 lipca 2014

cyjanek, wino i to wszystko byłoby niepotrzebne. . .

- Widzisz mój drogi, cyjanek, wino i to wszystko byłoby niepotrzebne, gdyby ktoś chciał mi trochę pomóc. Dlaczego pozwoliłeś mi się stoczyć, tak nisko, że muszę teraz, jak żebrak błagać o odrobinę zrozumienia i miłości?

Hermann Hesse (fragment powieści Rosshalde, 1914)
   
   
   

18 lipca 2014

przeżywa to co wypadnie mu przeżyć, z całą wyrazistością i na świeżo. . .

Tylko w pierwszej młodości, tak gdzieś do trzynastego, czternastego roku, człowiek przeżywa to co wypadnie mu przeżyć, z całą wyrazistością i na świeżo i potem karmi się tym przez całe życie.

Hermann Hesse (fragment powieści Rosshalde, 1914)
   
   
   

17 lipca 2014

not how to get cured, but how to live. . .

   — There is only one remedy! One thing alone can cure us from being ourselves!...
   — Yes: strictly speaking, the question is not how to get cured, but how to live.

   — Tylko jeden jest na to środek. Jedna jedyna rzecz może uleczyć nas od samych siebie.
   — Tak — rzekłem — ale ściśle biorąc nie o to chodzi, jak się wyleczyć, tylko jak żyć.

Joseph Conrad (fragment powieści Lord Jim, 1900)
   
   
  

byłem szczęśliwy, kiedy nie wiedziałem. . .

— Och, jakiż byłem szczęśliwy, kiedy nie wiedziałem nic! — jęknął Fleurissoire. — Ach, nigdy już teraz nie będę mógł nie wiedzieć!

André Gide (fragment powieści Lochy Watykanu, 1914)
   
   
   

obecność człowieka na ulicy. . .

Niepokoję się, kiedy na mnie patrzą, a kiedy nie patrzą, mam wrażenie, iż oni umyślnie udają, że mnie nie widzą. Nie zdawałem sobie sprawy, jak rzadko usprawiedliwiona jest obecność człowieka na ulicy.

André Gide (fragment powieści Lochy Watykanu, 1914)
   
   
   

16 lipca 2014

szukają jęcząc. . .

Mogę pochwalić jedynie tych, którzy szukają jęcząc.

                                                                            Blaise Pascal

wybitny wstręt do wdzięczności. . .

— Panie hrabio, muszę pana na wstępie ostrzec: mam wybitny wstręt do wdzięczności, tak samo jak do długów; i co bądź by pan dla mnie uczynił, nie sprawi pan, abym mu się czuł zobowiązany.

André Gide (fragment powieści Lochy Watykanu, 1914)